*POV Holly*
Po zapoznaniu się ze wszystkimi znajomymi Niall’a wreszcie mogliśmy usiąść.
Miałam dosyć tej napiętej atmosfery. Na dodatek moja pamięć lebiegi pomogła mi
w NIE zapamiętaniu ich imion. Jak można urodzić się taką życiową sierotą.? Na
dodatek stresowałam się coraz bardziej kiedy, ktoś z nich zwracał się wprost do
mnie.
Jakby tego było mało niektórzy z
nich przyszli ze swoimi dziewczynami… To straszne. Bałam się im przyglądać, nie
chciałam żeby odebrali mnie za jakąś ciekawską zdzirę.
Z drugiej strony cichą laleczką też nie
jestem.
-A więc od kiedy się spotykacie.? –jezuś jak on miał na imię…
-Andy, stary czy to ważne.? –Dzięki bogu, że Niall wyratował mnie z tej
sytuacji.
Punkt 1. Zapamiętać : chłopak
z czapką to Andy.
-To chyba twój pierwszy poważny związek więc tak, ważne. –ciekawych rzeczy ja
się tu dowiaduje.
-Wydaje mi się Andy, że jakieś 3 tygodnie.. –spojrzałam na zegarek.. -3
tygodnie, 3 godziny i 33 minuty. –wszyscy zaczęli mi się dziwnie przyglądać, a
ja czułam jak się rumienię.
-Serio.? –szczęka mu opadła. Co chwilka mierzył wzrokiem to mnie to Niall’a.
-Pewnie, że nie. –wszyscy łącznie z Niall’em
wybuchli śmiechem. Lżej mi się zrobiło na sercu. Następnie poczułam usta
chłopaka na mojej skroni, co pozwoliło mi się jeszcze bardziej rozluźnić.
-No to może przemówiłabyś mu w końcu do rozsądku po tym jak wyrzucił nas z
domu. –moje spojrzenie automatycznie padło na chłopaka. A więc to do nich
należały te pokoje…
-Chociaż raz byś się zamknął James.
–warknął Andy. Punkt 2. Zapamiętać : pyskaty z pomarańczowym
podkoszulkiem to James.
Spojrzałam
zdezorientowana na Niall’a . On jednak unikał mojego spojrzenia. –Nie widzisz,
że ona o niczym nie wiedziała.?! –ten typek naprawdę potrafi być przerażający.
Nie chciałabym się z nim spotkać sam na sam. Zresztą mój Nialler koleguje się z
dziwnymi typkami.
Ich kłótnie przerwał
telefon mojego towarzysza.
Szybko
przeprosił i zostawił mnie na pastwę losu. Z jego znajomymi.
-Wracając do tematu… Pogadam z nim, ale sami dobrze wiecie jaki jest. Nie wiem
czy coś wskóram. –wzruszyłam teatralnie rękoma.
-Ale chyba jakiś wpływ na niego masz prawda.? –chłopak z bujną czuprynom
zmierzył mnie wzrokiem.
-Szczerze.? To wątpię. –wyznałam. Cóż taka prawda, jakkolwiek bym się starała
on i tak rzadko kiedy mnie słucha. Zauważyłam, że żadna z ,,ich” dziewczyn się
nie odzywa. Bardzo mnie ciekawi czemu.
Kiedy właśnie o tym pomyślałam ¾
ekipy poszło się bawić na parkiecie. Zostałam sam na sam z chłopakiem,
którego kompletnie nie znam. Na dodatek jego laska gdzieś się ulotniła co i tak
było kompletnie żałosne w mojej sytuacji.
-Bardzo cię przepraszam.. Ale kompletnie nie pamiętam jak masz na imię.
–wstydziłam się to powiedzieć, no ale co miałam zrobić.? Niallera nadal nie
było, a przecież nie mogłam jak ta ostatnia sierota siedzieć i użalać się nad
sobą.
-Michael. A ty Holly zgadza się.? –widzę, że też jest dość zmieszany całą tą
sytuacją. Brawo Holly.
-Tak, dokładnie. –serdecznie się do niego uśmiechnęłam. Nie chciałam wyjść na
jeszcze większą idiotkę.
-Nie przejmuj się, kiedy moja była dziewczyna przedstawiała mnie jej znajomym ,
prawie od razu stamtąd spierdoliłem.
-Hehe. Nie dziwię cię się, sama miałam na to ochotę.
–zaczęliśmy gadać o jakiś pierdołach.
Niestety mojego chłopaka nadal nigdzie nie było widać. Zresztą w jego przypadku
,,związek” to co innego niż ,,związek”. On się nie przywiązuje do kogoś tak
emocjonalnie jak ja. A jeśli nawet tak to tego nie okazuje. Widzę, że się
stara. Ale czy mogę wymagać od niego więcej.? Zapewne nie. Tylko, czy ja sama
wytrzymam tak długo.? Nie mogę chyba wiecznie się o niego martwić,
prawda.?
Albo tym gdzie jest, co robi, z
kim przebywa.? Wykończę się prędzej czy później. Nialler to chłopak zagadka.
Jest mega tajemniczy, wiele rzeczy mi nie mówi… Ode mnie natomiast wymaga o
wiele więcej niż od siebie. Chce żebym wszystko mu mówiła, żebym była mu
kompletnie posłuszna. A ja.? Tak nie potrafię. Wolałabym być głupią
niezauważalną suką w szkole, niż poniewieraną dziwką. Zajebiste życie sobie
ułożyłam. Ale to się chyba nazywa szczęście..
-Holly.. –chłopak dziwnie mi się przyglądał, a ja zdałam sobie sprawę, że
trochę za bardzo odpłynęłam w myślach.
-Sory zamyśliłam się. –czułam, że się rumienię i mało mnie szlak nie trafił.
Dlaczego to zawsze mi się przytrafia.?
-Zdarza się. Myślisz pewnie gdzie się podziewa twój chłopak.
-Skąd ty..
-Mnie też to zaczęło interesować.. Trochę go już z nami nie ma, więc wcale się
nie dziwie, że zaczęłaś nad tym myśleć.
–cieszę się, że nie tylko ja to zauważyłam.
Zaczęłam się rozglądać po sali mimo to nie
dostrzegłam mojego blondaska. Gdzie się podział ten idiota.? –Pójdę po jakiegoś
drinka, zamówić i tobie.?
-Jasne. –zaczęłam się już denerwować. Jak on mógł mnie tak zostawić.? Na pastwę
samej siebie. Świetnie, po prostu świetnie.. Gdybym ja go tak zostawiła jakbym
poznawała go z moimi znajomymi to byłaby awantura jak nie wiem.. Zresztą ja nie
mam przyjaciół. Bezradnie wzdychnęłam. Wyjęłam telefon i zaczęłam go
przeglądać, czy kiedykolwiek już będzie dobrze. Akurat teraz kątem oka
zauważyłam, że ktoś zbliża się do naszego (w sumie w tym momencie siedziałam tutaj
sama, więc do mojego) stolika.
Podniosłam głowę, gdyż niegrzecznie byłoby przeglądać sobie telefon
kiedy ktoś się do ciebie dosiada. Niestety popełniłam błąd. Serce zamarło mi na
kilka sekund, kiedy dostrzegłam twarz mojego towarzysza. Nie mogłam złapać
oddechu, a co dopiero jakkolwiek zareagować.
-Hej piękna. Widzę, że mnie poznajesz. –Alex. Usiadł naprzeciwko mnie i bacznie
się mi przyglądał. Ja nie wiedziałam co mam robić… Chciałam stąd uciekać
najszybciej jak tylko mogłam, jednak nie mogłam się nawet ruszyć. Nieprzyjemne
wspomnienia automatycznie pojawiły się w mojej głowie. To jak byłam zamknięta w
tej okropnej piwnicy.
Czułam jak do oczu
napływają mi łzy, więc automatycznie je zamknęłam, co było jeszcze gorsze niż
płacz. Jakim cudem on się tutaj znalazł.?
Przed oczami zobaczyłam TO wszystko od nowa… -Nie martw się skarbie,
następnym razem jak cię dorwę nie dasz rady się uwolnić.
-Jesteś chory. –szepnęłam, jednak muzyka zagłuszyła moje słowa.
-Niall mnie tu zaprosił, jeśli chcesz wiedzieć. Trochę się spóźniłem. –tego
było już za wiele. Czułam się zdradzona. Zbesztana. Obrażona. Czułam się jak
ostatni śmieć.
Poczułam okropną złość
głęboko w sobie. Wstałam od stolika i spojrzałam w kierunku chłopaka.
-Jak widzisz nie ma go tutaj, w sumie mnie też już nie. I nawet nie waż się iść
za mną popierdolony psycholu. –odeszłam od stolika najszybciej jak tylko się
dało. Cały czas oglądałam się za siebie, bałam się, że polezie za mną. Teraz
jedyne co byłabym w stanie zrobić to krzyczeć, błagać i piszczeć. Nic więcej.
Cały czas brnęłam przed siebie przepychając się przez tłum ludzi.
W końcu dotarłam do drzwi wyjściowych, po
chwili byłam już na świeżym powietrzu. Zdążyłam się odwrócić, aby upewnić się,
że za mną nie idzie. Wtedy właśnie na kogoś wpadłam. Panicznie od niego
odskoczyłam.
-Przepraszam.. Ja.. Nie zauważyłam.. Cię.. –wyjąkałam. Po raz kolejny się
odwróciłam. Co ja mam teraz zrobić.? Taksówka.? Przecież nie mam pojęcia gdzie
jest Niall. Chciałam właśnie ominąć moją ,,przeszkodę”
kiedy poczułam mocny uścisk na ramieniu.
Czułam, że mdleje w miejscu.
-Holly.?
-szybko podniosłam głowę i
poczułam ogromną ulgę.
*POV Niall’a*
Nie mam pojęcia co ona robi na zewnątrz, jednak jest kompletnie przerażona.
Kiedy na mnie wpadła nie miałem pojęcia co się
z nią dzieje. Jedyne co udało mi się dostrzec to strach i panika.
Chciała stamtąd uciec
za wszelką cenę. Jednak o wiele gorszą
wiadomością było włamanie do naszego domu. Dokładnie o porze, w której nie
powinno mnie być w domu.
Holly powinna
być wtedy sama w domu.. No i Alex, który się spóźnił… Nie.. To niemożliwe,
ubzdurałem sobie coś.. Ponadto jeszcze ta kruszyna cały czas się do mnie
przytula.. Ciekawe co się tam stało..
-Zgaduje, że nie chcesz wracać do środka. –to dojebałem. Zaczęła płakać, a ja
kompletnie nie wiedziałem o co chodzi. Japierdole nigdy nie zrozumiem bab. Coś
powiesz a te od razu w płacz. Poszliśmy do samochodu. Nie mam pojęcia dlaczego
poszła usiąść z tyłu, jednak nic nie powiedziałem. Napisałem tylko kumplom SMS,
że mieliśmy włamanie do mieszkania no i że spadamy stąd. Następnie wsiadłem do
samochodu i wsadziłem kluczyki do stacyjki. A co do Holly… Zaczynam poważnie
się o nią martwić, cały czas płacze i cokolwiek bym nie powiedział jest jeszcze
gorzej. Nigdy w życiu nie czułem się tak źle. Było mi jej naprawdę szkoda. Chce
jej pomóc. Może nawet mógłbym jej pomóc, gdyby tylko chciała mi powiedzieć co
się stało.
-Skarbie.. Uspokój się proszę i powiedz co się stało. –spróbowałem jeszcze raz.
Niestety po raz kolejny bezskutecznie. –Jeśli, któryś z moich kolegów zrobił Ci
jakąś przykrość to możesz mi powiedzieć, ja już sobie z nimi pogadam. –teraz
zaczęła od nowa szlochać. Nadal nie wiedziałem o co chodzi.. I zaczynało mnie
to coraz bardziej wkurwiać.
–Słuchaj nie
chcesz to kurwa nic nie mów. Wiedz tylko, że przenosimy się do innego
mieszkania. –podgłosiłem radio na fula i przestałem słuchać jej zawodzenia na
tylnim siedzeniu. Niestety po jakimś czasie miałem już wyrzuty sumienia, kiedy
najbardziej mnie potrzebowała po prostu ją olałem. Jestem pizdą. Chce się
zmienić.. Staram się zmienić, jednak cały czas jestem pierdolonym skurwysynem.
Westchnąłem .. Przyciszyłem radio i zatrzymałem się na czerwonym świetle.
Odwróciłem się w kierunku mojej księżniczki. Chciałem ją przeprosić, jednak ona
smacznie spała. Po tak długim płaczu dziwię się, że nadal wygląda tak idealnie.
Mój skarb ma coś w sobie… Kiedy tak sobie śpi, marzę o tym by przytuliła się do
mnie. Chciałabym aby jej słodkie usteczka dotknęły moich, chciałabym żeby jej
malutka dłoń mężnie ciągnęła mnie do przodu. Zdziwiłbym się wtedy, skąd w
takiej małej kruszynce tyle siły. W sumie.. To moja dziewczyna. Musi mieć coś w
sobie skoro mi zaimponowała. W tym momencie usłyszałem klakson i znowu
włączyłem się w ruch drogowy. Od naszego nowego domu dzieliły mnie kilometry.
Paręnaście zakrętów i już byliśmy na miejscu. Kiedy wysiadłem z samochodu byłem
lekko zmieszany… Obudzić Holly czy po prostu zanieść ją do domu. I czego się
tak wystraszyła w tym klubie.? Muszę to wiedzieć.
I chce coś z tym zrobić. Powoli utworzyłem
tylnie drzwiczki, gdyż moja kruszynka spała na szybie. Nigdy nie wyciągałem
śpiącej dziewczyny z samochodu, tak żeby się nie obudziła. Jakimś cudem udało
mi się to uczynić, zamknąłem drzwiczki nogą i ruszyłem po schodach do naszego nowego
mieszkania. Starałem się jak najmniej ruszać (oczywiście w miarę możliwości) .
Po kilkustopniowej wspinaczce po schodach byłem już pod drzwiami. Szczerze
mówiąc zmachałem się trochę, jednak nie mam pojęcia jak wyciągnąć kluczę z
kieszeni… Kurwa dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałem.? Zbliżyłem się do
drzwi i podłożyłem nogę w miejsce gdzie jeszcze przed chwilką była moja ręka.
Gdyby nie drzwi wywrócił bym i siebie i Holly. Dlaczego akurat teraz musiała
usnąć.?! Japierdole.. Jedno szybkie spojrzenie na mojego aniołka pozwoliło mi
się uspokoić. Wyciągnąłem kluczę i otworzyłem drzwi, następnie szybko je
wyciągnąłem i wrzuciłem do mieszkania. W sumie mądrzej byłoby najpierw pójść
otworzyć drzwi, a potem po królewnę śpioszkę, ale teraz to i tak gówno z tego.
Z powrotem ułożyłem ją sobie na rękach i
wniosłem do mieszkania. Zatrzasnąłem drzwi nogą, przez co moja królewna się
obudziła. Szybko postawiłem ją na ziemie i zapaliłem światło. Była lekko
skołowana.. Co nie zmienia faktu, że mogła się obudzić od razu przy samochodzie
i oszczędzić mi walki z drzwiami. A pro po drzwi :
Niall VS Drzwi
Runda 1. Dla mnie. Miałem ochotę iść zajebać w te pierdolone drzwi, jednak nie
chciałem przestraszyć Holly. Znaczy się przestraszyć to chyba za mało
powiedziane, bo ona była już kompletnie przerażona…
-Gdzie jesteśmy.? –szepnęła i zaczęła się rozglądać po mieszkaniu.
-W naszym nowym mieszkaniu.
–chłopie
wymyśl coś szybko, bo jeśli dowie się, że mieliście włamanie to padnie ci tu na
zawał.
-Dlaczego.?
-Pomyślałem, że… -szybko wymyśl coś… -że skoro moi znajomi tak chcieli wrócić
do tamtego mieszkania, to niech sobie wracają. Chciałem żebyśmy mieli trochę
prywatności.. –i kto jest mistrzem.? Niall Horan.! Któż inny mógłby wymyślić
tak zajebisty plan.? Oczywiście, że tylko ja. Nie wiem jednak czy Holly ten
pomysł spodobał się równie bardzo jak mnie.. Zrobiła wielkie oczy
i zaczęła się rozglądać. Chyba jest jeszcze
za bardzo zaspana.
-Mamy coś do picia.? –tym pytaniem zbiła mnie z podestu.
-Jasne. Pierwsze drzwi po lewej to kuchnia. Poszukaj w szafce. –odwróciła się i
ruszyła w głąb mieszkania, a ja zaraz za nią.
*POV Holly*
Znalazłam to czego szukałam już po otworzeniu pierwszej półki. Teraz tylko
jakaś szklanka i kieliszek. Zaczęłam przeglądać wszystkie półki i w końcu
dostrzegłam kieliszek, który nie zadowalał mnie w 100% jednak dało się to jakoś
przeżyć. W końcu chciałam się tylko opić, więc co to za różnica czy pije z 50
czy nie.? Żadna. Wyciągnęłam też szklankę i nalałam sobie soku. Sięgnęłam po
wódkę i wzięłam głęboki wdech. Nie usnę dzisiaj bez tego. Zabrałam się za
otwieranie. Łokieć, czoło, korek. Teraz spokojnie mogłam sobie polać do kieliszka.
Niby nie wolno sobie samemu polewać, ale ,,Kto bogatemu zadzwoni”*. Przecież
przypału już mieć nie mogę. Jedynie Nialler mógłby wypierdolić mnie z domu,
chociaż w jego przypadku to mogłoby być jeszcze gorzej, więc mam to w dupie.
Podniosłam kieliszek w jednej ręce, sok pomarańczowy w drugiej i zabrałam się
za picie. Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty kieliszek, aż
wreszcie mój kochany chłopak pojawił się na tapecie. Dobrze, że podsunęłam
sobie krzesło, inaczej byłoby ze mną bardzo źle.
Przelotnie na mnie spojrzał, po czym od razu
wrócił wzrokiem na dłużej. Pomachałam mu ręką i polałam sobie kolejny
kieliszek.
Szybko go przechyliłam i
wtedy poczułam jego obecność za plecami.
-Nie powiedziałaś, że chcesz pić. –wzruszyłam ramionami.
-Teoretycznie powiedziałam, praktycznie nie określiłam.
–wiedziałam, że jest wkurwiony jednak mam to
szeroko w dupie. Mógł nie zapraszać tam tego kutasa.
-Holly zaczynasz mnie wkurwiać.
-Fascynujące. –wypiłam kolejny kieliszek. Byłam już bardzo pijana, jednak nic
nie mogłam na to poradzić. Załączyło mi się ssanie… Miałam ochotę na coraz
większą ilość alkoholu.
-Jeśli nie przestaniesz pić…
-To co.?! –odwróciłam się do niego i spojrzałam mu głęboko w te pierdolone
kurewsko piękne błękitne oczy. –Sprowadzisz Alex’a.?! Znowu.?! Czy może tym razem
mam być zabawką innego twojego kolegi.? Za kogo Ty mnie masz Nialler.?! Za
dziwkę.? Za szmatę.? Czy za zabaweczkę do wykorzystywania.? Wyobraź sobie, że
ja też mam uczucia. I to, że jakiś typ mnie przetrzymuje to chyba nie w porządku
prawda.?!
-Uspokój się do chuja.!!! –wydarł się na mnie. Jednak ja byłam za bardzo
nakręcona żeby przestać.
-Ty kurwa myślisz, że on mnie tam przetrzymywał żeby sobie na mnie popatrzeć.?
Czy żeby kurwa przywiązać mnie do łóżka.? Myślisz, że miałam z nim tak
zajebiście.? –czułam słone łzy w oczach, które powoli zaczęły skapywać mi po
twarzy. –Wszyscy jesteście tacy sami. Myślicie tylko o tym, żeby zaciągnąć
nas-dziewczyny- do
łóżka. Nie ważne czy
się zgadzamy czy nie. –odwróciłam się i wzięłam resztę mojej wódki. Minęłam
tego człowieka i pobiegłam na górę. Marzyłam o tym żeby zamknąć się w łazience.
Otwierałam po kolei każdy z pokoi, w jej poszukiwaniu. Udało mi się jednak
natrafić na śliczną sypialnie, w której od razu się zamknęłam. Pobiegłam szybko
do okna i zasłoniłam okno. Boję się, że ktokolwiek mógłby mnie teraz
zobaczyć.
Zapaliłam lampkę, gdyż w
pokoju było totalnie ciemno. Wtedy dostrzegłam jakieś drzwi. Poszłam sprawdzić
co się za nimi kryje i ucieszona dostrzegłam łazienkę. Nie wzięłam w dołu
soku.. Cóż będę przepijać kranówką. Wyjęłam szczoteczki do zębów, które nie mam
pojęcia skąd się wzięły i nalałam sobie trochę wody. Następnie zaczęłam swoją
osobistą dyskotekę z butelką wódki w ręce i kubeczkiem wody.
*POV Niall’a*
Jak mogłem tak to spierdolić.? Dlaczego od razu się nie domyśliłem, że
zaproszenie tam Alex’a, będzie dla niej ciosem poniżej pasa… Jestem pierdolonym
idiotą. On ją skrzywdził w sposób, o którym nie miałem pojęcia. Dlatego chciała
uciec z tego klubu, dlatego tak dziwnie się zachowuje kiedy chce się do niej
zbliżyć. Przeszła tak dużo, a ja tak mało o tym wiem. Zdecydowanie za mało.
Zabije tego skurwysyna. I osobiście sprawię żeby cierpiał dokładnie tak samo
jak moja biedna kruszynka.
Muszę iść z
nią porozmawiać zanim kompletnie się opije. Ruszyłem w kierunku schodów. Na
szczęście tylko z jednego pokoju wypada światło. Ruszyłem w jego kierunku i
szarpnąłem za klamkę. I nic. Mogłem się spodziewać tego, że się zamknie.
-Holly skarbie to tylko ja, proszę wpuść mnie. –czułem się jak ostatni frajer.
OD kiedy to pierdole coś do drzwi.?
Niall VS Drzwi.
Runda 2. –Drzwi.! Zazwyczaj
to po prostu z buta albo z bara wjeżdżam.
-Nie mam najmniejszego zamiaru. –odkrzyknęła. Japierdole…
-Kochanie przepraszam, proszę Cię otwórz. Dobrze wiesz, że jeśli ty mi nie
otworzysz to sam je otworze. –nie wiem jak inaczej mam do niej mówić…
-To sobie otwórz. –nie miałem wyjścia. Wywarzyłem drzwi.
Runda 3. (i ostatnia)
– Nialler.!
Pojedynek wygrałem oczywiście ja. Mła, mła. –No ciekawe kto to posprząta,
bo na pewno nie ja. –siedziała w drzwiach od łazienki z kubeczkiem z wodą.
Płakała… Czułem jak serce mi się kruszy. Płakała przeze mnie…
-Holly posłuchaj mnie. Nie wiedziałem, że on cię skrzywdził. Przysięgam, że
jakbym wiedział w życiu nie dopuścił bym do tego spotkania. Kocham cię i nie
pozwolę aby ktokolwiek Cię skrzywdził. Zemścimy się na nim. –następne co czułem
to jej usta na moich. Czuć było na nich wódkę i wodę. Tragiczne połączenie,
jednak powiem szczerze, podobał mi się ten smak.
*,,Kto bogatemu zadzwoni” –powiedzonko wymyślone przez mojego bliskiego kolegę,
który się opił i nie mógł wypowiedzieć ,,kto bogatemu zabroni” . Od teraz
wszyscy w jego towarzystwie tak mówią, więc pomyślałam, że może nada to trochę
śmiechu w tym ff <3
______________________________________________
Skarby strasznie się cieszę, że mogę być tutaj z Wami ♥
Przepraszam, że tak długo czekaliście ale złapał mnie kompletny brak jakiejkolwiek weny. :C
Dlatego musicie mi wybaczyć, jeśli uznacie to za nic nie warte gówno :C
To znaczy nie musicie, no ale ten tego moglibyście ;*
Kocham Wam ♥
No i tak kurwa jestem wredna (pisze se moje znaki interpunkcyjne jak chce ) ☺
I MADA FAKA KURWA MAĆ :P xD
+ Dodałam rozdziałek u siebie na blogu <3 http://brutalandvicious.blogspot.com/#_=_
Zapraszam ;*