niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział 33.




*POV Holly*



Po zapoznaniu się ze wszystkimi znajomymi Niall’a wreszcie mogliśmy usiąść. Miałam dosyć tej napiętej atmosfery. Na dodatek moja pamięć lebiegi pomogła mi w NIE zapamiętaniu ich imion. Jak można urodzić się taką życiową sierotą.? Na dodatek stresowałam się coraz bardziej kiedy, ktoś z nich zwracał się wprost do mnie.  Jakby tego było mało niektórzy z nich przyszli ze swoimi dziewczynami… To straszne. Bałam się im przyglądać, nie chciałam żeby odebrali mnie za jakąś ciekawską zdzirę.  Z drugiej strony cichą laleczką też nie jestem.
-A więc od kiedy się spotykacie.? –jezuś jak on miał na imię…
-Andy, stary czy to ważne.? –Dzięki bogu, że Niall wyratował mnie z tej sytuacji.  Punkt 1. Zapamiętać : chłopak z czapką to Andy.
-To chyba twój pierwszy poważny związek więc tak, ważne. –ciekawych rzeczy ja się tu dowiaduje.
-Wydaje mi się Andy, że jakieś 3 tygodnie.. –spojrzałam na zegarek.. -3 tygodnie, 3 godziny i 33 minuty. –wszyscy zaczęli mi się dziwnie przyglądać, a ja czułam jak się rumienię.
-Serio.? –szczęka mu opadła. Co chwilka mierzył wzrokiem to mnie to Niall’a.
-Pewnie, że nie. –wszyscy łącznie z Niall’em  wybuchli śmiechem. Lżej mi się zrobiło na sercu. Następnie poczułam usta chłopaka na mojej skroni, co pozwoliło mi się jeszcze bardziej rozluźnić.
-No to może przemówiłabyś mu w końcu do rozsądku po tym jak wyrzucił nas z domu. –moje spojrzenie automatycznie padło na chłopaka. A więc to do nich należały te pokoje…
-Chociaż raz byś się zamknął James.  –warknął Andy. Punkt 2. Zapamiętać : pyskaty z pomarańczowym podkoszulkiem to James.  Spojrzałam zdezorientowana na Niall’a . On jednak unikał mojego spojrzenia. –Nie widzisz, że ona o niczym nie wiedziała.?! –ten typek naprawdę potrafi być przerażający. Nie chciałabym się z nim spotkać sam na sam. Zresztą mój Nialler koleguje się z dziwnymi typkami.  Ich kłótnie przerwał telefon mojego towarzysza.  Szybko przeprosił i zostawił mnie na pastwę losu. Z jego znajomymi.
-Wracając do tematu… Pogadam z nim, ale sami dobrze wiecie jaki jest. Nie wiem czy coś wskóram. –wzruszyłam teatralnie rękoma.
-Ale chyba jakiś wpływ na niego masz prawda.? –chłopak z bujną czuprynom zmierzył mnie wzrokiem.
-Szczerze.? To wątpię. –wyznałam. Cóż taka prawda, jakkolwiek bym się starała on i tak rzadko kiedy mnie słucha. Zauważyłam, że żadna z ,,ich” dziewczyn się nie odzywa. Bardzo mnie ciekawi czemu.  Kiedy właśnie o tym pomyślałam ¾  ekipy poszło się bawić na parkiecie. Zostałam sam na sam z chłopakiem, którego kompletnie nie znam. Na dodatek jego laska gdzieś się ulotniła co i tak było kompletnie żałosne w mojej sytuacji.
-Bardzo cię przepraszam.. Ale kompletnie nie pamiętam jak masz na imię. –wstydziłam się to powiedzieć, no ale co miałam zrobić.? Niallera nadal nie było, a przecież nie mogłam jak ta ostatnia sierota siedzieć i użalać się nad sobą.
-Michael. A ty Holly zgadza się.? –widzę, że też jest dość zmieszany całą tą sytuacją. Brawo Holly.
-Tak, dokładnie. –serdecznie się do niego uśmiechnęłam. Nie chciałam wyjść na jeszcze większą idiotkę.
-Nie przejmuj się, kiedy moja była dziewczyna przedstawiała mnie jej znajomym , prawie od razu stamtąd spierdoliłem.
-Hehe. Nie dziwię cię się, sama miałam na to ochotę.  –zaczęliśmy gadać o jakiś pierdołach. Niestety mojego chłopaka nadal nigdzie nie było widać. Zresztą w jego przypadku ,,związek” to co innego niż ,,związek”. On się nie przywiązuje do kogoś tak emocjonalnie jak ja. A jeśli nawet tak to tego nie okazuje. Widzę, że się stara. Ale czy mogę wymagać od niego więcej.? Zapewne nie. Tylko, czy ja sama wytrzymam tak długo.? Nie mogę chyba wiecznie się o niego martwić, prawda.?  Albo tym gdzie jest, co robi, z kim przebywa.? Wykończę się prędzej czy później. Nialler to chłopak zagadka. Jest mega tajemniczy, wiele rzeczy mi nie mówi… Ode mnie natomiast wymaga o wiele więcej niż od siebie. Chce żebym wszystko mu mówiła, żebym była mu kompletnie posłuszna. A ja.? Tak nie potrafię. Wolałabym być głupią niezauważalną suką w szkole, niż poniewieraną dziwką. Zajebiste życie sobie ułożyłam. Ale to się chyba nazywa szczęście..
-Holly.. –chłopak dziwnie mi się przyglądał, a ja zdałam sobie sprawę, że trochę za bardzo odpłynęłam w myślach.
-Sory zamyśliłam się. –czułam, że się rumienię i mało mnie szlak nie trafił. Dlaczego to zawsze mi się przytrafia.? 
-Zdarza się. Myślisz pewnie gdzie się podziewa twój chłopak.
-Skąd ty..
-Mnie też to zaczęło interesować.. Trochę go już z nami nie ma, więc wcale się nie dziwie, że zaczęłaś nad tym myśleć.  –cieszę się, że nie tylko ja to zauważyłam.  Zaczęłam się rozglądać po sali mimo to nie dostrzegłam mojego blondaska. Gdzie się podział ten idiota.? –Pójdę po jakiegoś drinka, zamówić i tobie.?
-Jasne. –zaczęłam się już denerwować. Jak on mógł mnie tak zostawić.? Na pastwę samej siebie. Świetnie, po prostu świetnie.. Gdybym ja go tak zostawiła jakbym poznawała go z moimi znajomymi to byłaby awantura jak nie wiem.. Zresztą ja nie mam przyjaciół. Bezradnie wzdychnęłam. Wyjęłam telefon i zaczęłam go przeglądać, czy kiedykolwiek już będzie dobrze. Akurat teraz kątem oka zauważyłam, że ktoś zbliża się do naszego (w sumie w tym momencie siedziałam tutaj sama, więc do mojego) stolika.  Podniosłam głowę, gdyż niegrzecznie byłoby przeglądać sobie telefon kiedy ktoś się do ciebie dosiada. Niestety popełniłam błąd. Serce zamarło mi na kilka sekund, kiedy dostrzegłam twarz mojego towarzysza. Nie mogłam złapać oddechu, a co dopiero jakkolwiek zareagować.
-Hej piękna. Widzę, że mnie poznajesz. –Alex. Usiadł naprzeciwko mnie i bacznie się mi przyglądał. Ja nie wiedziałam co mam robić… Chciałam stąd uciekać najszybciej jak tylko mogłam, jednak nie mogłam się nawet ruszyć. Nieprzyjemne wspomnienia automatycznie pojawiły się w mojej głowie. To jak byłam zamknięta w tej okropnej piwnicy.  Czułam jak do oczu napływają mi łzy, więc automatycznie je zamknęłam, co było jeszcze gorsze niż płacz. Jakim cudem on się tutaj znalazł.?  Przed oczami zobaczyłam TO wszystko od nowa… -Nie martw się skarbie, następnym razem jak cię dorwę nie dasz rady się uwolnić.
-Jesteś chory. –szepnęłam, jednak muzyka zagłuszyła moje słowa.
-Niall mnie tu zaprosił, jeśli chcesz wiedzieć. Trochę się spóźniłem. –tego było już za wiele. Czułam się zdradzona. Zbesztana. Obrażona. Czułam się jak ostatni śmieć.  Poczułam okropną złość głęboko w sobie. Wstałam od stolika i spojrzałam w kierunku chłopaka.
-Jak widzisz nie ma go tutaj, w sumie mnie też już nie. I nawet nie waż się iść za mną popierdolony psycholu. –odeszłam od stolika najszybciej jak tylko się dało. Cały czas oglądałam się za siebie, bałam się, że polezie za mną. Teraz jedyne co byłabym w stanie zrobić to krzyczeć, błagać i piszczeć. Nic więcej. Cały czas brnęłam przed siebie przepychając się przez tłum ludzi.  W końcu dotarłam do drzwi wyjściowych, po chwili byłam już na świeżym powietrzu. Zdążyłam się odwrócić, aby upewnić się, że za mną nie idzie. Wtedy właśnie na kogoś wpadłam. Panicznie od niego odskoczyłam.
-Przepraszam.. Ja.. Nie zauważyłam.. Cię.. –wyjąkałam. Po raz kolejny się odwróciłam. Co ja mam teraz zrobić.? Taksówka.? Przecież nie mam pojęcia gdzie jest Niall. Chciałam właśnie ominąć moją ,,przeszkodę”  kiedy poczułam mocny uścisk na ramieniu. Czułam, że mdleje w miejscu.
-Holly.?  -szybko podniosłam głowę i poczułam ogromną ulgę.




*POV Niall’a*




Nie mam pojęcia co ona robi na zewnątrz, jednak jest kompletnie przerażona.  Kiedy na mnie wpadła nie miałem pojęcia co się z nią dzieje. Jedyne co udało mi się dostrzec to strach i panika.  Chciała stamtąd uciec  za wszelką cenę. Jednak o wiele gorszą wiadomością było włamanie do naszego domu. Dokładnie o porze, w której nie powinno mnie być w domu.  Holly powinna być wtedy sama w domu.. No i Alex, który się spóźnił… Nie.. To niemożliwe, ubzdurałem sobie coś.. Ponadto jeszcze ta kruszyna cały czas się do mnie przytula.. Ciekawe co się tam stało..
-Zgaduje, że nie chcesz wracać do środka. –to dojebałem. Zaczęła płakać, a ja kompletnie nie wiedziałem o co chodzi. Japierdole nigdy nie zrozumiem bab. Coś powiesz a te od razu w płacz. Poszliśmy do samochodu. Nie mam pojęcia dlaczego poszła usiąść z tyłu, jednak nic nie powiedziałem. Napisałem tylko kumplom SMS, że mieliśmy włamanie do mieszkania no i że spadamy stąd. Następnie wsiadłem do samochodu i wsadziłem kluczyki do stacyjki. A co do Holly… Zaczynam poważnie się o nią martwić, cały czas płacze i cokolwiek bym nie powiedział jest jeszcze gorzej. Nigdy w życiu nie czułem się tak źle. Było mi jej naprawdę szkoda. Chce jej pomóc. Może nawet mógłbym jej pomóc, gdyby tylko chciała mi powiedzieć co się stało.
-Skarbie.. Uspokój się proszę i powiedz co się stało. –spróbowałem jeszcze raz. Niestety po raz kolejny bezskutecznie. –Jeśli, któryś z moich kolegów zrobił Ci jakąś przykrość to możesz mi powiedzieć, ja już sobie z nimi pogadam. –teraz zaczęła od nowa szlochać. Nadal nie wiedziałem o co chodzi.. I zaczynało mnie to coraz bardziej wkurwiać.  –Słuchaj nie chcesz to kurwa nic nie mów. Wiedz tylko, że przenosimy się do innego mieszkania. –podgłosiłem radio na fula i przestałem słuchać jej zawodzenia na tylnim siedzeniu. Niestety po jakimś czasie miałem już wyrzuty sumienia, kiedy najbardziej mnie potrzebowała po prostu ją olałem. Jestem pizdą. Chce się zmienić.. Staram się zmienić, jednak cały czas jestem pierdolonym skurwysynem. Westchnąłem .. Przyciszyłem radio i zatrzymałem się na czerwonym świetle. Odwróciłem się w kierunku mojej księżniczki. Chciałem ją przeprosić, jednak ona smacznie spała. Po tak długim płaczu dziwię się, że nadal wygląda tak idealnie. Mój skarb ma coś w sobie… Kiedy tak sobie śpi, marzę o tym by przytuliła się do mnie. Chciałabym aby jej słodkie usteczka dotknęły moich, chciałabym żeby jej malutka dłoń mężnie ciągnęła mnie do przodu. Zdziwiłbym się wtedy, skąd w takiej małej kruszynce tyle siły. W sumie.. To moja dziewczyna. Musi mieć coś w sobie skoro mi zaimponowała. W tym momencie usłyszałem klakson i znowu włączyłem się w ruch drogowy. Od naszego nowego domu dzieliły mnie kilometry. Paręnaście zakrętów i już byliśmy na miejscu. Kiedy wysiadłem z samochodu byłem lekko zmieszany… Obudzić Holly czy po prostu zanieść ją do domu. I czego się tak wystraszyła w tym klubie.? Muszę to wiedzieć.  I chce coś z tym zrobić. Powoli utworzyłem tylnie drzwiczki, gdyż moja kruszynka spała na szybie. Nigdy nie wyciągałem śpiącej dziewczyny z samochodu, tak żeby się nie obudziła. Jakimś cudem udało mi się to uczynić, zamknąłem drzwiczki nogą i ruszyłem po schodach do naszego nowego mieszkania. Starałem się jak najmniej ruszać (oczywiście w miarę możliwości) . Po kilkustopniowej wspinaczce po schodach byłem już pod drzwiami. Szczerze mówiąc zmachałem się trochę, jednak nie mam pojęcia jak wyciągnąć kluczę z kieszeni… Kurwa dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałem.? Zbliżyłem się do drzwi i podłożyłem nogę w miejsce gdzie jeszcze przed chwilką była moja ręka. Gdyby nie drzwi wywrócił bym i siebie i Holly. Dlaczego akurat teraz musiała usnąć.?! Japierdole.. Jedno szybkie spojrzenie na mojego aniołka pozwoliło mi się uspokoić. Wyciągnąłem kluczę i otworzyłem drzwi, następnie szybko je wyciągnąłem i wrzuciłem do mieszkania. W sumie mądrzej byłoby najpierw pójść otworzyć drzwi, a potem po królewnę śpioszkę, ale teraz to i tak gówno z tego.  Z powrotem ułożyłem ją sobie na rękach i wniosłem do mieszkania. Zatrzasnąłem drzwi nogą, przez co moja królewna się obudziła. Szybko postawiłem ją na ziemie i zapaliłem światło. Była lekko skołowana.. Co nie zmienia faktu, że mogła się obudzić od razu przy samochodzie i oszczędzić mi walki z drzwiami. A pro po drzwi :
                                                          
                                                           Niall VS Drzwi

Runda 1. Dla mnie. Miałem ochotę iść zajebać w te pierdolone drzwi, jednak nie chciałem przestraszyć Holly. Znaczy się przestraszyć to chyba za mało powiedziane, bo ona była już kompletnie przerażona…
-Gdzie jesteśmy.? –szepnęła i zaczęła się rozglądać po mieszkaniu.
-W naszym nowym mieszkaniu.  –chłopie wymyśl coś szybko, bo jeśli dowie się, że mieliście włamanie to padnie ci tu na zawał.
-Dlaczego.?
-Pomyślałem, że… -szybko wymyśl coś… -że skoro moi znajomi tak chcieli wrócić do tamtego mieszkania, to niech sobie wracają. Chciałem żebyśmy mieli trochę prywatności.. –i kto jest mistrzem.? Niall Horan.! Któż inny mógłby wymyślić tak zajebisty plan.? Oczywiście, że tylko ja. Nie wiem jednak czy Holly ten pomysł spodobał się równie bardzo jak mnie.. Zrobiła wielkie oczy  i zaczęła się rozglądać. Chyba jest jeszcze za bardzo zaspana.
-Mamy coś do picia.? –tym pytaniem zbiła mnie z podestu.
-Jasne. Pierwsze drzwi po lewej to kuchnia. Poszukaj w szafce. –odwróciła się i ruszyła w głąb mieszkania, a ja zaraz za nią.




*POV Holly*




Znalazłam to czego szukałam już po otworzeniu pierwszej półki. Teraz tylko jakaś szklanka i kieliszek. Zaczęłam przeglądać wszystkie półki i w końcu dostrzegłam kieliszek, który nie zadowalał mnie w 100% jednak dało się to jakoś przeżyć. W końcu chciałam się tylko opić, więc co to za różnica czy pije z 50 czy nie.? Żadna. Wyciągnęłam też szklankę i nalałam sobie soku. Sięgnęłam po wódkę i wzięłam głęboki wdech. Nie usnę dzisiaj bez tego. Zabrałam się za otwieranie. Łokieć, czoło, korek. Teraz spokojnie mogłam sobie polać do kieliszka. Niby nie wolno sobie samemu polewać, ale ,,Kto bogatemu zadzwoni”*. Przecież przypału już mieć nie mogę. Jedynie Nialler mógłby wypierdolić mnie z domu, chociaż w jego przypadku to mogłoby być jeszcze gorzej, więc mam to w dupie. Podniosłam kieliszek w jednej ręce, sok pomarańczowy w drugiej i zabrałam się za picie. Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty kieliszek, aż wreszcie mój kochany chłopak pojawił się na tapecie. Dobrze, że podsunęłam sobie krzesło, inaczej byłoby ze mną bardzo źle.  Przelotnie na mnie spojrzał, po czym od razu wrócił wzrokiem na dłużej. Pomachałam mu ręką i polałam sobie kolejny kieliszek.  Szybko go przechyliłam i wtedy poczułam jego obecność za plecami.
-Nie powiedziałaś, że chcesz pić. –wzruszyłam ramionami.
-Teoretycznie powiedziałam, praktycznie nie określiłam.  –wiedziałam, że jest wkurwiony jednak mam to szeroko w dupie. Mógł nie zapraszać tam tego kutasa.
-Holly zaczynasz mnie wkurwiać.
-Fascynujące. –wypiłam kolejny kieliszek. Byłam już bardzo pijana, jednak nic nie mogłam na to poradzić. Załączyło mi się ssanie… Miałam ochotę na coraz większą ilość alkoholu.
-Jeśli nie przestaniesz pić…
-To co.?! –odwróciłam się do niego i spojrzałam mu głęboko w te pierdolone kurewsko piękne błękitne oczy. –Sprowadzisz Alex’a.?! Znowu.?! Czy może tym razem mam być zabawką innego twojego kolegi.? Za kogo Ty mnie masz Nialler.?! Za dziwkę.? Za szmatę.? Czy za zabaweczkę do wykorzystywania.? Wyobraź sobie, że ja też mam uczucia. I to, że jakiś typ mnie przetrzymuje to chyba nie w porządku prawda.?!
-Uspokój się do chuja.!!! –wydarł się na mnie. Jednak ja byłam za bardzo nakręcona żeby przestać.
-Ty kurwa myślisz, że on mnie tam przetrzymywał żeby sobie na mnie popatrzeć.? Czy żeby kurwa przywiązać mnie do łóżka.? Myślisz, że miałam z nim tak zajebiście.? –czułam słone łzy w oczach, które powoli zaczęły skapywać mi po twarzy. –Wszyscy jesteście tacy sami. Myślicie tylko o tym, żeby zaciągnąć nas-dziewczyny- do  łóżka. Nie ważne czy się zgadzamy czy nie. –odwróciłam się i wzięłam resztę mojej wódki. Minęłam tego człowieka i pobiegłam na górę. Marzyłam o tym żeby zamknąć się w łazience. Otwierałam po kolei każdy z pokoi, w jej poszukiwaniu. Udało mi się jednak natrafić na śliczną sypialnie, w której od razu się zamknęłam. Pobiegłam szybko do okna i zasłoniłam okno. Boję się, że ktokolwiek mógłby mnie teraz zobaczyć.  Zapaliłam lampkę, gdyż w pokoju było totalnie ciemno. Wtedy dostrzegłam jakieś drzwi. Poszłam sprawdzić co się za nimi kryje i ucieszona dostrzegłam łazienkę. Nie wzięłam w dołu soku.. Cóż będę przepijać kranówką. Wyjęłam szczoteczki do zębów, które nie mam pojęcia skąd się wzięły i nalałam sobie trochę wody. Następnie zaczęłam swoją osobistą dyskotekę z butelką wódki w ręce i kubeczkiem wody.




*POV Niall’a*



Jak mogłem tak to spierdolić.? Dlaczego od razu się nie domyśliłem, że zaproszenie tam Alex’a, będzie dla niej ciosem poniżej pasa… Jestem pierdolonym idiotą. On ją skrzywdził w sposób, o którym nie miałem pojęcia. Dlatego chciała uciec z tego klubu, dlatego tak dziwnie się zachowuje kiedy chce się do niej zbliżyć. Przeszła tak dużo, a ja tak mało o tym wiem. Zdecydowanie za mało. Zabije tego skurwysyna. I osobiście sprawię żeby cierpiał dokładnie tak samo jak moja biedna kruszynka.  Muszę iść z nią porozmawiać zanim kompletnie się opije. Ruszyłem w kierunku schodów. Na szczęście tylko z jednego pokoju wypada światło. Ruszyłem w jego kierunku i szarpnąłem za klamkę. I nic. Mogłem się spodziewać tego, że się zamknie.
-Holly skarbie to tylko ja, proszę wpuść mnie. –czułem się jak ostatni frajer. OD kiedy to pierdole coś do drzwi.?
                                                       Niall VS Drzwi.

Runda 2. –Drzwi.! Zazwyczaj to po prostu z buta albo z bara wjeżdżam.
-Nie mam najmniejszego zamiaru. –odkrzyknęła. Japierdole…
-Kochanie przepraszam, proszę Cię otwórz. Dobrze wiesz, że jeśli ty mi nie otworzysz to sam je otworze. –nie wiem jak inaczej mam do niej mówić…
-To sobie otwórz. –nie miałem wyjścia. Wywarzyłem drzwi.

                                               Runda 3. (i ostatnia) – Nialler.!

Pojedynek wygrałem oczywiście ja. Mła, mła. –No ciekawe kto to posprząta, bo na pewno nie ja. –siedziała w drzwiach od łazienki z kubeczkiem z wodą. Płakała… Czułem jak serce mi się kruszy. Płakała przeze mnie…
-Holly posłuchaj mnie. Nie wiedziałem, że on cię skrzywdził. Przysięgam, że jakbym wiedział w życiu nie dopuścił bym do tego spotkania. Kocham cię i nie pozwolę aby ktokolwiek Cię skrzywdził. Zemścimy się na nim. –następne co czułem to jej usta na moich. Czuć było na nich wódkę i wodę. Tragiczne połączenie, jednak powiem szczerze, podobał mi się ten smak.









*,,Kto bogatemu zadzwoni” –powiedzonko wymyślone przez mojego bliskiego kolegę, który się opił i nie mógł wypowiedzieć ,,kto bogatemu zabroni” . Od teraz wszyscy w jego towarzystwie tak mówią, więc pomyślałam, że może nada to trochę śmiechu w tym ff <3


______________________________________________
Skarby strasznie się cieszę, że mogę być tutaj z Wami ♥
Przepraszam, że tak długo czekaliście ale złapał mnie kompletny brak jakiejkolwiek weny. :C
Dlatego musicie mi wybaczyć, jeśli uznacie to za nic nie warte gówno :C
To znaczy nie musicie, no ale ten tego moglibyście ;*
Kocham Wam ♥
No i tak kurwa jestem wredna (pisze se moje znaki interpunkcyjne jak chce ) ☺
I MADA FAKA KURWA MAĆ :P xD


+ Dodałam rozdziałek u siebie na blogu <3 http://brutalandvicious.blogspot.com/
#_=_

Zapraszam ;*

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 32.

*POV of someone unknown*



Zaczynało mnie irytować śledzenie tej pary dosłownie wszędzie, nawet gdy byli w swoim "gniazdku" musiałem/am sprawdzać co u nich. Po co? Musiałem/am się odegrać. Jak to się mówi "nie zawsze gra jest warta świeczki". Teraz, chyba jednak było inaczej. To w jaki sposób zostałem/am zraniony/a był jednym z najgorszym jakim można było otrzymać. Chcę aby jedno z nim poczuło mój ból choć w 50%. Kiedyś może odkryją kim jestem. Może kiedyś, ale czy to możliwe? Sami się kiedyś przekonamy. Chciałbym/chciałabym iść normalnie ulicą gdzieś za nimi, przed nimi. Nie mogę tak zrobić. Czemu? Powód jest dosyć jasny i oczywisty. Zostałbym/ałabym rozpoznany/a. Cóż na tym polegał problem i dlatego tak irytowało mnie ich śledzenie. 



*POV Holly's*




Niall ciągle wychodził. Może i niby się pogodziliśmy, ale stosunki tylko trochę się zmieniły. Gdy przychodzi do domu trochę gadamy lub oglądamy film albo idziemy na spacer. Cały czas to samo. Niallera nie ma praktycznie całe dnie w domu więc zorientowałam się, że ten dom nie jest tylko jego. Było tutaj jeszcze jakieś 4 pokoje lub więcej, które raczej do niego nie należały. Każdy był urządzony inaczej. Każdy miał swój unikatowy charakter. Pokój czasem mówi, więcej o człowieku niż możemy dostrzec. Postanowiłam więc, że każdego dnia sprawdzę jeden pokój i dowiem się o osobie zamieszkałej w niej. 
Na pierwszy ogień poszedł pokój dosyć różniący się od innych.
 Ściany w pokoju były białe. Jedna ściana było kompletnie pokryta jakimś graffiti, mogłam stwierdzić, że zrobił je sam. Koło tej ściany było pełno sprejów i był rozłożony biały papier na podłodze. Na środku pokoju  stało mahoniowe łóżko z śnieżnobiałą pościelą, tylko małe poduszki był koloru czarnego. Łóżko było dwuosobowe, chyba jak w każdym pokoju. Zastanawiałam się czy w którymś z tych pokoi mieszka dziewczyna. Czemu oni mieszkają wszyscy razem? Rozumiem przypadek Nialla, ale byłam też ciekawa ich życia, ich historii. Po prawej stronie od okna stała półka z książkami i jakimiś zdjęciami. Zbliżyłam się aby je zobaczyć.
Bałam się, bo w każdej chwili mógł wrócić Horan i opieprzyć mnie za to, że myszkuję nie w swoich rzeczach nie w swoim domu! 
Na zdjęciu zobaczyłam...
Nialla z tym chłopakiem, który mnie uratował od wujka może raczej uratował i uwięził. Byli w braterskim uścisku i uśmiechali się.Wyglądali na BARDZO szczęśliwych.
 Jak on miał na imię?
Austin? Andrew? Arthur? Niee inaczej...hmmm -Wymawiałam te imiona na głos.
Nagle usłyszałam za sobą oddech. Na mojej szyi czułam ciepły oddech. Bałam się odwrócić nie wiedziałam, kto to może być.
-To ja i Alex.. Mój były najlepszy przyjaciel? -Raczej to było pytanie jego samego do siebie. Nie chciałam nie potrzebnej kłótni. Odłożyłam zdjęcie w to miejsce, w którym leżało prawie bezszelestnie. Chciałam  stamtąd odejść i wyjść z pokoju ale nie pozwolił mi. Objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie jak najbardziej mógł.
-Nie bój się mnie proszę. -Szepnął mi do ucha przez włosy. Przez jego gorący oddech i delikatność z jaką to powiedział stanęły mi włosy na karku, to było urocze.
-Holly?
-Hmm? -"Spytałam" nadal patrząc na odłożone zdjęcie i inne które znajdowały się na tej półce. Nie poznawałam tam nikogo, więc skupiłam wzrok na tytułach książek, które znajdowały się na ich grzbietach.
-Spójrz na mnie, proszę. -Znów szepnął niemal błagalnie z nutą niewinności.
Odwróciłam się do niego przodem. Gdy tylko to zrobiłam, znów mnie objął tym razem luźniej lecz jego ręce prawie macały moją dupę. Nie chciałam ich zgonić, nie miałam nic przeciwko temu. Pragnęłam bliskości. Pragnęłam bliskości od niego. Ścisnął lekko moje pośladki i przysunął jeszcze bliżej. Byłam tak blisko niego, że dotykaliśmy się nosami, ale cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Jego niebieskie tęczówki, pokazywały troskę, zmartwienie i może miłość. Choć tego nie jestem pewna.
Staliśmy tak chwilę, gdy nagle spojrzeliśmy na swoje usta. Przysunął się jeszcze bliżej. Sięgnął jedną ręką do mojej brody i przysunął tak, aby nasze usta spotkały się.
Początkowo lekko je muskał, później pocałunek przerodził się w pożądanie. Oboje pragnęliśmy siebie tak bardzo, że to aż bolało nasze usta napierały na siebie, a ja zostałam przysunięta do parapetu obok regału. Nagle jego dłoń została zabrana z mojej twarzy. Myślałam, że już chce zakończyć pocałunek, a on po prostu posadził mnie na parapecie. Rozchyliłam nogi, aby mógł być jeszcze bliżej mnie. Teraz jego miękkie usta już nie całowały moich ust tylko moją szyję i żuchwę. Zostawiał raz delikatne i pełne lekkości pocałunki, które sprawiały ogromną przyjemność, a czasem pełne agresywności mokre i gorące pocałunki. Moje ręce błądziły gdzieś w jego włosach, zaś jego znajdowały się pod moją bluzką na plecach. Po jakiś 5 minutach tych zachwycających i pełnych rozkoszy pocałunków wrócił do moich ust. Tym razem od razu mój język spotkał jego. Toczyły one niesamowitą walkę, która nas rozgrzewała jeszcze bardziej. Siedząc na parapecie byłam na wysokości Nialla. Byliśmy tak blisko siebie, że czułam na swoim podbrzuszu jego podniecenie. Oboje byliśmy bardzo zaangażowani w ten pocałunek i w całą tą sytuację. Błądziliśmy dłońmi po naszych górnych partiach ciała, które były nadal zakryte ubraniami. Miałam ochotę je zedrzeć z siebie i z Niego. Nawet nie zauważyłam, że moje nogi są oplecione wokół ciała blondyna. Gdy zakończyliśmy nasz pocałunek, głównie z powodu tego, że zabrakło nam powietrza Niall zaczął bawić się moimi dłońmi. Splatał je razem, rysował coś na nich, całował każdą kostkę.
 Dopiero zaczynaliśmy poznawać wzajemnie swoje ciała. Nie byłam pewna czy jestem gotowa na kolejny krok.
Teraz ja pragnęłam aby jego oczy spojrzały na mnie. Lekko podniosłam jego brodę, aby spojrzał na mnie. Nie potrzebowaliśmy teraz słów. Rozumieliśmy, musieliśmy po tym ochłonąć. Nasze nie równe oddechy wyrównały się. Zeskoczyłam z parapetu i chciałam wyjść z pokoju i iść do łazienki, aby ogarnąć swoje włosy, które czułam raczej nie są  w ładzie. Gdy miałam już wychodzić, poczułam rękę zaciskającą się na moim nadgarstku.
-Wiem, że nie spędzaliśmy ostatnio jakoś fajnie czasu, ale nie po powód żeby uciekać teraz ode mnie i wstydzić się tego co teraz zrobiliśmy. To nic złego moja księżniczko. -Zaczął gładzić moje włosy. -Będziemy kiedyś robić gorsze rzeczy. Niestety osoby, które się kochają robią takie rzeczy! Więc nie wstydź się tego jasne kochanie? -Czułam jak do moich polików dopływa krew i robią się czerwone. Może byłam trochę tym skrępowana ale nie aż tak bardzo, jak on to przedstawił. 
-I za nim pójdziesz stąd, to chciałbym cię dziś zabrać na imprezę i poznać z kilkoma osobami. Uważam, że nadszedł na to czas. -Powiedział po czym lekko musnął moje czoło i policzek.
Miałam ochotę wreszcie gdzieś pójść. Niall niby powiedział, że mogę już "bez karnie" poruszać się po mieście, bo to już zostało załatwione i nie muszę się tym martwić, ale  i tak się bałam.
Nie miałam pojęcia jakie to będzie miejsce. Chciałabym wiedzieć też jak się ubrać, ale nie wiedziałam. I tu pojawiał się mój problem. Przymierzyłam chyba wszystkie możliwe rzeczy jakie miałam w szafie, ale nie wiedziałam co założyć. Postanowiłam, że założę dosyć krótką spódnicę na pewno nie za krótką. Sięgała mi do połowy ud. Więc spódnicę w kolorze pudrowym, która miała przewiązany pasek w tym samym kolorze z tego samego materiału, do tego luźna biała koronkowa koszulka na ramiączkach i do tego lity. Postanowiłam wziąć też lekki czarny żakiecik.  
Nie wyglądałam chyba tak źle? Mam nadzieję, że nie wyglądam jak jakaś idiotka. Ten look nawet mi się spodobał. Ciekawe czy spodoba mu się? 
-Niall! Chodź na chwilę, proszę. -Nikt mi nie odpowiedział tylko cisza.
Szybko zeszłam na dół i na blacie w kuchni zobaczyłam tylko karteczkę, szybko ją podniosłam i przeczytałam:

"Musiałem wyjść, wrócę koło 10, więc postaraj się być gotowa. Nie martw się tym, czy wyglądasz dobrze. Dla mnie nawet w starej, zasranej zasłonce byś wyglądała pięknie. Haha, jeżeli nie wiesz co zalożyć możesz iść na nago mi to nie przeszkadza skarbie! Z miłą chęcią chciałbym zobaczyć Twoje ciało w całej okazałości.
Twój Niall. xx


Na miejscu byliśmy po 11.  Zanim wyjechaliśmy Horan wziął prysznic i się przebrał. Gdy go zobaczyłam wyglądał zabójczo! To mało powiedziane, wyglądał niczym Bóg schodzący po schodach. Miał na sobie lekko opinającą się koszulkę w kolorze zgniłej zieleni do tego jasne jeansowe krótkie spodenki. Na ręce miał też zegarek ze skórzanym paskiem, a do tego miał zwykłe czarne vansy. Niby zwykły strój, ale podkreślał wszystkie jego zalety, a najbardziej nie przesadzone mięśnie i oczywiście jego niesamowicie niebieskie oczy. Jego włosy były ułożone idealnie. Wstałam z kanapy. Miałam ochotę go pocałować. Spojrzał na mnie.
-Wyglądasz powalająco, najchętniej zostałbym w domu i zdarł z ciebie te ciuchy. -Mruknął, łapią mnie za rękę.
Szłam wolny krokiem w jego stronę, stawiając nogę za nogą nie patrząc na niego tylko na swoje stopy i podłogę. Gdy byłam blisko niego stanęłam na jednej nodze, drugą trzymając w powietrzu,zgiętą w kolanie. Moja prawa ręka złapała go za koszulkę, mnąc ją i przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam. Pocałunek był krótki, ale w tym czasie zdążył przysunąć mnie bliżej siebie i mnie objąć.
-Wyglądasz gorąco.. -Powiedziałam cicho. Nie wiem czy chciałam, żeby to usłyszał.
Objął mnie gdy szliśmy w stronę drzwi.
-To dla ciebie Holly - Szepnął mi na ucho.



*POV Niall's*


Jechaliśmy spokojnie. Nie śpieszyłem się bałem się. Bałem się tego, że najważniejsze osoby w moim życiu ją odrzucą.. Haha wyjebałem ich z domu tylko dlatego, że bałem się o nią, że się nie zaaklimatyzuje i będzie się bała swobodnie poruszać po domu. Miałem ich poznać z Jamesem, Andym, Michaelem oraz z Alexem. Tak z tym obleśnym chujem, który przetrzymywał Holly. Będę udawał, że nic nie wiem to chyba będzie dobre rozwiązanie? Spotkałem się dziś z nim. Obiecał, że będzie ją szanował. Nie miał zbyt dużego wyboru po tym co mu obiecałem, jeżeli tego nie zrobi.
Chłopcy wiedzieli dlaczego nie mieszkają w naszym domu.Zabrałem im klucze gdyby ich przypadkiem świeżbiło Trudno nie mieli tu nic do gadania. Może nie byłem ich tak zwanych "mentorem" ale liczyli się z moimi prośbami, jak ja z ich.
Zauważyłem, że nie tylko ja jestem przejęty dzisiejszym spotkaniem.
Położyłem rękę na jej udzie i potarłem lekko.
-Nie martw się, będzie dobrze jak cię nie zaakceptują i nie polubią to ich pozabijam. -Zażartowałem.
-Boję sie. Rozumiesz?! Co jeśli mnie nie polubią?!
-Haha, skarbie nie przejmuj się tym ok? Na pewno cię polubią! Ciebie nie da się nie lubić, jesteś wspaniała. Obiecuję, że cię pokochają. -Splotłem nasze palce i lekko zacisnąłem. -Będzie dobrze obiecuję.
Znalazłem miejsce na parkingu i wysiedliśmy.
-Poczekaj. -Powiedziałem i w pośpiechu wysiadłem z samochodu i pobiegłem w stronę jej drzwi. Otworzyłem je i podałem złapałem dłoń aby mogła wysiąść.
-Dziękuję - Odparła z uśmiechem i złapała moją dłoń.
Gdy tylko wysiadła zamknąłem drzwi i udaliśmy się w stronę klubu. Nasze palce były splecione. W ten sposób próbowałem dodać jej otuchy i przy okazji sobie. Bałem się, ze Alex może coś nie stosownego powiedzieć i że zaboli to Holly. On był nie obliczalny i zdolny prawie do wszystkiego!
Ominęliśmy kolejkę, która ciągnęła się do klubu i poszliśmy od razu do wejścia. Przywitałem się z ochroniarzami i prawie natychmiast nas wpuścili. Liczyło się to z małym oburzeniem ale nie zwróciłem na to jakiejkolwiek uwagi. Tylko pociągnąłem Holly za sobą i weszliśmy do budynku.
Czuć było tu alkohol, narkotyki i spoconych ludzi.
Klub był ogromny i przychodziłem tu dosyć często nie licząc ostatnich 2 miesięcy oczywiście. W dolnej części znajdował się parkiet i bar oraz kilka miejsc siedzących. Migały tu światła w każdym kolorze, który co chwilę się zmieniał od bieli aż do żywy fioletowy. Było tu wiele par ocierających się o siebie i uprawiające seks tu i ówdzie. Może nie było to miejsce godne kultury i poszanowania własnego siebie -mowa tu tylko o niektórych, ale było miłe i można było to normalnie porozmawiać. Poszliśmy na górę, po schodach, aby iść w miejsce umówionego spotkania z chłopakami.
Od razu gdy zobaczyłem kanapę, na której siedzieli chłopcy i śmiali się , że brakuje kogoś. Był to Alex. Mogłem się tego spodziewać, że go tu nie będzie.


*POV of someone unknown*

Wreszcie zakochańcy wyszli z domu. Była to jedyna szansa, którą mogłem/am wykorzystać, aby poszukać, czegoś o nich. Mogłem/am też zrobić coś co zaboli ich oboje.
Wiedziałem/am co chce zrobić i postanowiłem/am to zrobić. Wziąłem/wzięłam potrzebne rzeczy z jeppa. Następnym problemem było dostanie się do niego. Drzwi były zamknięte. Nie miałem/am żadnego klucza, lecz stare sposoby nigdy nie zawodzą. Miałem/am agrafkę w bluzie. Szybko jej użyłem/am. Drzwi otworzyły się bez większej oporności. Szybko przeszukałem/am cały dom. Nic w nim nie było ciekawego. Nic co by przykuło moją uwagę. Przez przypadek zrobił się mały bałagan, ale nie będę tego sprzątać. Zrobiłem/am jeszcze jedno, co chciałem/am tu zrobić i dlaczego tu się włamałem/am.
__________________________________________________________________________

Jak myślicie kto mógł się włamać do domu Horana i chłopków i teraz nowego domu Holly? 

Mam nadzieję, że rozdział się podoba :). Proszę o komentarze bo jest ich coraz mniej :cc.
Dziękuje, że jesteście z nami. 

czwartek, 22 maja 2014

Rozdział 31.



*Brian POV*


Punkt 12 byłem w parku na Bornstreet. Na naszej ławce z daleka od głównych ścieżek. Cieszę się, że wreszcie będę mógł zobaczyć moją siostrę, chociaż należy jej się porządny opierdol. Rozsiadłem się na ławce i czekałem z tą pierdoloną torbą. Rano dostałem sms od Horana z listą ciuchów do zabrania dla Holly. Oczywiście nie mogło być ich za dużo. Starzy mogliby się wtedy skapnąć, że coś jest nie tak. Najgorzej to wszystko przeżywa matka. Kiedy ostatnio byłem z nią w wesołym miasteczku, mało się nie popłakała. Podobno widziała Holly. Jasne. Zaczyna wariować. Przez paręnaście następnych godzin włóczyliśmy się i jej szukaliśmy. Szkoda, że na gówno to było warte. Ojciec też z nią nie wytrzymuje, dlatego zaproponował te mini wakacje dla ich dwojga. Hymm jak ropczyczanie. Ojciec to kutas, który ucieka od wszelkich problemów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona chce zgłosić na policje jej zaginięcie. To mało pocieszające, ze względu na jej kłopoty. Niestety nic więcej nie wiem, bo jej ukochany fagas nie śmiał mnie o tym poinformować. Zobaczyłem jakąś parę, które powoli się do mnie zbliżała i od razu rozpoznałem moją kochaną siostrzyczkę. Wyszczerzyłem się do niej, a kiedy podeszli, ciasno wyściskałem. W jej zachowaniu było coś nie tak. To nie jest moja typowa Holly. Kiedy ją dotknąłem cała się spieła, a rozluźniła dopiero po wypuszczeniu. Niall opiekuńczo objął ją ramieniem. Dziwne, że przy nim się tak nie denerwuje. Ciekawe czemu.? Nie rozumiem tego..
-Miło cię widzieć, pizdo. -jak to mówią ,,szczerość nie chamstwo". Horan od razu zaczął mordować mnie wzrokiem, podczas gdy Holly po prostu wybuchnęła śmiechem.
-Cześć Brian. -tak dawno nie słyszałem jej głosu. Szczerze.? Wcale nie dziwie się matce, że próbuje ją odnaleźć.. Na jej miejscu zrobiłbym to samo.
-Mam dla ciebie ciuchy. -czułem się jakoś niezręcznie, w obecności fagasa mojej siostry.
-Sory Brian, ale nie mamy za dużo czasu na wasze ckliwe rozmówki. -warknął chłopak. Ciekawi mnie co go tak zirytowało. Moją siostrę najwidoczniej też, ponieważ zaczęła mu się bacznie przyglądać.
-W takim razie od razu przejdę do sedna. Matka po powrocie zgłosi twoje zaginięcie, bądź porwanie. -była w szoku. Mimo, że na głowę miała naciągnięty kaptur, zauważyłem jak krew odpłynęła jej z twarzy.
-Nie możesz nic z tym zrobić.? -po chuj on się wtrąca.? To nasze rodzinne sprawy.. Jednak skoro się nią teraz opiekuje muszę być wobec niego lojalny, dlatego pokręciłem przecząco głową. Siostra uśmiechnęła się do mnie blado. Te całe sztuczne uśmiechy na mnie nie działają. Żałuje, że nie zwracałem na nią należytej uwagi kiedy tego najbardziej potrzebowała. Nie wiem jak ona umie radzić sobie z tym wszystkim sama.
-A i Holly jeszcze jedno. Nie wiem czy już słyszałaś.. -nie wiem czy to jest odpowiedni moment żeby o tym wspominać.. Ale jak nie teraz to kiedy... -Policja i tak cię już szuka z powodu kradzieży. -jest usta ułożyły się w prostą linie. Natomiast Niall był chyba w szoku, raczej się po niej tego nie spodziewał.
-Szuka.. ? -wyjąkała.
-Przyszedł listonosz z wezwaniem na policje, jednak oczywiście uznał, że to jakaś pomyłka. Niestety kiedy zapukali do naszych drzwi okazało się, że to nie była pomyłka. Proszę cię, powiedz mi.. Ukradłaś ten sklep.? -obaj patrzyliśmy na nią z wyczekiwaniem. Zacisnęła swoje małe piąstki i niezauważalnie skinęła głową. Jej chłoptasiowi chyba nie za bardzo się to spodobało, ponieważ posłał jej spojrzenie, które nie jednego wgniotło by w ziemię. W sumie jesli to spojrzenie było by kierowane do mnie już dawno zastanawiałbym się jak stąd spieprzyć..
-Młody my się będziemy zbierać, szczególnie że naszej księżniczce grozi zatrzymanie. -warknął wkurzony. Holly tylko westchnęła i niepewnie się do mnie zbliżyła. Objęła mnie w tali i włożyła coś do kieszonki od spodni.
-To mój numer. Wyjaśnię ci potem.. -szepnęła. -Kocham Cię Brian. Uważaj na siebie. -powiedziała to już głośniej tak żeby Niall mógł to usłyszeć. Ciekawe czemu ukrywa przed nim fakt, że daje mi swój numer. Interesujące. Zobaczyłem jak chłopak przewiesza torbę przez ramię i ruszają w jakimś kierunku. Postanowiłem wrócić do domu i udawać, że wszystko jest w jak najlepszym pożądku.




*Holly's POV*




Od paru dni mieszkam z Niallem. Niestety nie przypuszczałam, że mieszkanie z nim może być tak denerwujące. Jeśli się nie kłócimy to w ogóle się do siebie nie odzywamy. Każdy jakikolwiek gest także nie jest mile widziany. Teraz siedzę tutaj sama, bo on gdzieś poszedł. Oczywiście nie informując mnie gdzie. Chyba powinnam się była tego spodziewać.. Przecież on zabił człowieka.. Może wcale nie jest taki za jakiego się podaje.? Może zwabił mnie tu po to żeby mnie torturować.? chyba większego szczęścia bym nie miała. Gdybyśmy wczoraj nie oglądali wspólnie tej głupiej telewizji może dzisiaj nie darzylibyśmy siebie taką nienawiścią. Zresztą wszystko byłoby dobrze gdyby moja mama nie poszła na policje. Teraz muszę się ukrywać.. Niall nie pozwala mi wychodzić, a ja jak głupia się go słucham. Po raz kolejny dzisiaj poszłam do kuchni żeby wstawić sobie wodę na herbatę. Kto by pomyślał, że będę popijać sobie herbatkę w tak młodym wieku.? Ja na pewno nie. Niestety nie miałam co do roboty. Niall nie pisał, nie dzwonił, nie raczył odbierać ode mnie więc o czym my rozmawiamy.? Przygotowałam dla nas obiad, w sumie był jadalny, więc to już duży postęp. Szczególnie dlatego, że mój chłop.. Niall jest cały czas głodny. Nie mam prawa nazywać go moim chłopakiem. Z dwóch głównych powodów.
Czy on sobie na to zasłużył.?
I..
Czy sam się za niego uważa.
Chciałabym sobie z nim to wszystko wyjaśnić. Oczywiście wątpie żeby nadarzyła się ku temu okazja, dlatego zabrałam się za kolejne babranie w garach. Cóż innego mogłabym robić.? Brudne naczynia włożyłam do zmywarki.. Bardzo przydatne urządzenie.. Niestety teraz przydałyby mi się jakieś zwykłe czasochłonne zajęcia. Nastawiłam na pół godzinki i zabrałam się do przygotowywania. Tylko czego.? Lodówka była prawie pusta.. W sumie to była pusta, bo ten idiota wszystko wyżarł. W normalnej sytuacji, wyszłabym z domu i po prostu zrobiła zakupy.. Mimo wszystko nie chce kolejnej awantury z Niallem. Wyciągnęłam komórkę z kieszeni i zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle ma sens jakikolwiek sms do niego. Skoro nie ma czasu, albo jest tak strasznie obrażony żeby ze mną rozmawiać. Odłożyłam telefon na półkę i zaczęłam z powrotem chować wszystkie przyrządy. Na nic mi się nie przydadzą jeśli nie mam podstawowych składników. Zaparzyłam sobie herbatę kiedy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Poleciałam do niego jak głupia niestety daremnie. Ogarnęła mnie okropna fala złości, kiedy zobaczyłam, że dzwoni właśnie on. Odłożyłam telefon z powrotem na półkę i udałam się do salonu przed telewizor. Jeśli on umie ignorować mnie to dlaczego ja nie mogłabym ignorować jego.?
Włączyłam sobie jakiś denny film, jednak on też mnie denerwował. Szybko wyłączyłam i nakryłam się kocem. Jeśli do wieczora sytuacja między nami się nie poprawi, śpię na kanapie. Nakryłam się kocem i zaczęłam rozmyślać. Co zrobię jeśli mnie nie kocha.? Albo jeśli mnie stąd wyrzuci.? Nie mam dokąd odejść, a wątpie żeby był tak wspaniałomyślny żeby pozwolił mi zostać tutaj. Ehh, zawsze mogę coś odpierdolić i pójść za kratki. To jakieś pocieszenie... Kolejny raz usłyszałam mój telefon, jednak tym razem nawet nie wstałam z kanapy. Niech sobie dzwoni.. Ja też dzwoniłam jak głupia. Usłyszałam klucz w zamku i od razu zamarłam. Będzie wściekły, że nie odebrałam. Szybko zamknęłam oczy i zaczęłam udawać, że śpię. Usłyszałam jak wchodzi do mieszkania, wcale nie zwracając uwagi, że panuje tutaj grobowa cisza.
-Holly.! -wydarł się na cały dom, wchodząc do salonu. Starałam się w miare normalnie oddychać, jednak wiedziałam, że za dobrze mi to nie wychodzi. -Śpisz.? -zapytał już spokojniej, jednak wyczułam kpinę w jego głosie.
-Teraz już nie. -warknęłam. Nie otworzyłam oczu, niech myśli, że chce mi się spać.
-Czemu nie odbierasz ode mnie telefonu.? -nie wychodzi ci bycie spokojnym. Powoli otworzyłam oczy udając zaspaną.
-Wyobraź sobie, że spałam. I jakoś nie przyszło mi do głowy, że natręt, który nie pozwala mi spać to ty.
-Tak.? To powiedz mi kto inny mógłby do ciebie dzwonić co.? -nic już nie powiedziałam. Szybko się podniosłam, przez co zakręciło mi się w głowie. Nie dałam po sobie tego poznać, zgarnęłam koc, którym byłam przykryta i ruszyłam w kierunku kuchni. Odblokowałam telefon, i sprawdziłam czy to rzeczywiście on dzwonił. Niestety mimo iż to wiedziałam musiałam robić z siebie głupią. Chyba najwyższy czas go przeprosić. Siedział w salonie ze spuszczoną głową. Nie pewnie usiadłam obok niego.




*Niall POV*



Kątem oka zobaczyłem, że usiadła obok mnie. Cała moja złość prysła równie szybko jak się pojawiła. Wiedziałem, że boi się cokolwiek zrobić, bądź powiedzieć. Tym razem nie mogłem jej tego ułatwić, bo te wszystkie awantury były jej winą. No dobra, może moją trochę też, ale to jej wina i tyle. Westchnęła i zbliżyła się do mnie. To był chyba pierwszy raz kiedy odważyła się mnie dotknąć bez wypicia alkoholu. Wplotła swoją rękę w moją i położyła mi głowę na ramieniu. Nie musiała nic mówić. Wiedziałem wszystko.
Na prawdę ją kocham. Tylko nie umiem tego okazywać tak jak potrzeba.
-Niall. -kolejny głęboki wdech. -Przepraszam, że nie odebrałam.
-Spałaś. -pomogłem jej z wyjaśnieniami, jednak ona po raz kolejny zaczęła się zachowywać tak dziwnie. Jakby musiała się do czegoś przyznać, a wiedziała, że będą z tego konsekwencje.
-Nie spałam. Byłam na ciebie zła i nie chciałam z tobą rozmawiać. Przepraszam. -to ostatnie było dodane z paniką w głosie. Wiedziałem, że nie spała. Zastanawiałem się tylko czy się do tego przyzna. Zaskoczyła mnie tym wyznaniem. -Przepraszam. Wiem, że masz przeze mnie kłopoty.
-Nie skarbie. Nie mamy żadnych kłopotów.
-Nie.? -tym razem spojrzała mi się głęboko w oczy, a ja od razu poczułem okropną ochotę żeby ją pocałować. Stłumiłem jednak w sobie to uczucie. Uśmiechnąłem się do niej. Jest taka niewinna. Chociaż może wcale nie jest, bynajmniej na taką wygląda.
-Nie kochanie. To jest ta sprawa, o której nie mogłaś wiedzieć. Starałem się oczyścić cię z zarzutów.. Więc od dzisiaj niczego nie ukradłaś. -dodałem z większym entuzjazmem. Zdziwiłem się kiedy poczułem jej miękkie usta na moich, lekko ją do siebie przyciągnąłem, żeby o chociaż chwilę przedłużyć ten moment. Wiem doskonale, że się wystraszyła.. Chociaż tym razem udało jej się nie odskoczyć ode mnie jak oparzonej. -Dziękuje. -kolejny raz mnie pocałowała. Cały dzień mnie dzisiaj zaskakuje.
-Ehh. Skarbie ja też chce Cię przeprosić. Po prostu nie jestem przyzwyczajony, do obecności jakiejkolwiek kobiety w moim życiu. -pocałowałem ją w skroń. Nigdy nie przypuszczałem, że będę umiał tak się w kimś zakochać.



*Holly's POV*



Cały wieczór zastanawialiśmy się z Niallem jak rozwiązać tą sytuacje z moją mamą. Niestety nie udało nam się rozwiązać tego problemu bez podejmowania zbędnego ryzyka. Cała ta sytuacja była pogmatwana. A jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że właśnie robiliśmy wspólnie zakupy w supermarkecie. Niall zachowywał się jak malutkie dziecko. Wkładał do koszyka tyle zbędnych głupot. Mnie natomiast dręczyły wyrzuty sumienia. Nie miałam ani grosza przy sobie. Sprostować. Nie miałam w ogóle pieniędzy.
-Skarbie coś nie tak.? -spytał kiedy po raz kolejny przeszliśmy koło działu z nabiałem.
-Po prostu.. nic. -nie wiedziałam jak porządnie dobrać słowa.
-Po prostu powiedz. -zatrzymał i mnie i wózek. Ścisnęłam wargę pomiędzy zębami, jednak zaraz ją uwolniłam.
-Źle się czuje z tym, że za wszystko płacisz. -jęknęłam.
-Holly.. Jesteś moją dziewczyną, więc to normalne, że za ciebie płacę. Dokończymy tą rozmowę w domu.    




__________________________________________

Nie wiem co mam pisać, skoro nie podobają się Wam moje rozdziały.. ;/
Tylko ze względu na to jak piszę.. To trochę przykre.  Jednak mówię Wam otwarcie. :

Nie zamierzam zmienić tego w jaki sposób i w jakie miejsce wstawiam znaki interpunkcyjne.


*a jeśli tak strasznie Wam będę przeszkadzać to po prostu odejdę. Dziękuje ♥

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 30

PROSZĘ PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM! :)

*Holly's POV*

Haha haha czy on powiedział, że mnie kocha? Nie wiedziałam co zrobić, lecz uczucia wzięły górę podniosłam się lekko i położyłam na Niall'u odnajdując jego usta i zatapiając się w jego miękkich i lekko spierzchniętych ustach. Nasz pocałunek był dosyć krótki, ale słodki i pełen uczuć.
-Też cię kocham Niall. -Prawie szepnęłam i wtuliłam się w niego.
Przytulił mnie jeszcze mocniej - obejmując ramionami moje ciało, jakby chciał poczuć moją bliskość. Następnie lekko mnie z siebie zsunął z siebie na łóżko. Oboje leżeliśmy na przeciwko siebie.
Pomimo panującej okropnej burzy, która panowała za oknem czułam się w jego ramionach bezpiecznie, jak nigdy.
On dawał mi poczucie bezpieczeństwa, którego nikt mi nigdy nie potrafił zaoferować.
Mimo tego, że w pokoju panował półmrok doskonale było widać rysy jego twarzy. Jedną dłonią odgarnął włosy z mojej twarzy i pocałował mnie w czoło.
-Śpijmy już piękna. -Powiedział patrząc cały czas w moje oczy.
-Dobranoc. -Szybko odpowiedziałam i odwróciłam się tyłem do Nialla. Szybko objął mnie i przyciągnął mnie do siebie jak najbardziej mógł i wtulił swoją głowę w moje włosy.
Nawet nie czułam kiedy odpłynęłam we śnie.

*Niall's POV*

Nadal leżałem w nią wtulony próbując zasnąć, ale to nie było możliwe. Wiedziałem, że dostałem sms od Briana - brata Holly. Nie wiedziałem co mi napisał, a to czemu? Bo Holly uważa, że podczas burzy nie powinno się używać telefonu i powinien on być wyłączony. Zrobiłem to tylko po to żeby nie była smutna czy zła. Hahaha, Horan jej ulegał czy to nie dziwne? Nadal czuję się dziwnie, że powiedziałem do niej te słowa "kocham cię".
Jak można je zdefiniować..
Miłość czym ona jest.. Sam nie wiedziałem jak zdefiniować te słowa. Nie znam "jej" dobrze.. Ale mam nadzieję, że poznam ją i będę mógł zdefiniować to niezwykłe uczucie.. Mogę przypuszczać, że miłość do Holly była by wstanie mnie zabić. Ale czy zabiłbym dla miłości? Sam nie wiem.
Postanowiłem wstać i udać się do łazienki, aby nie obudzić mojego aniołka, gdy będę włączał telefon. Nie chciałem jej obudzić. Spała tak słodka i wyglądała tak nie winnie.
Byłem bez koszulki, więc, gdy tylko odkryłem się na mojej klatce piersiowej pojawiła się gęsia skórka. Nie chciało mi się jej szukać więc zrezygnowałem. Wziąłem telefon ze stolika, który stał obok łóżka i szybko udałem do łazienki.
Było to zwykłe pomieszczenie bez żadnych luksusów. Przypominała ona trochę tą łazienkę, że szpitala, choć tak nie pachniała. Zwykłe białe, połyskujące płytki, które znajdowały się na podłodze i na ścianach. Sufit tego pomieszczenia był biały. Dzięki całej bieli pomieszczenie wyglądało na większe niż było w rzeczywistości choć zmieściła tu się wanna z prysznicem oraz toaleta umywalka i lusterko nad nią. Lusterko było otwierane więc w rzeczywistości, to była szafka z drzwiczkami, które wyglądały jak lustro. Na wieszaku wisiało kilka ręczników hotelowych, w jednym rogu leżały ciuchy Holly i kilka części również moje garderoby. Zastanawiałem się czy przypadkiem nie warto zrezygnować z tamtego pokoju i zostać tu do czasu wyjazdu, a chciałem zrobić to nawet jutro.
Miałem ochotę zapalić. Sięgnąłem do mojej kieszonki, ale to co w niej znalazłem raczej nie nadawało się do palenia. Czemu? Bo wszystkie 5 skrętów które dostałem od tego obleśnego chuja zostały rozwalone podczas naszych "małych pieszczot" z Holly. Nie wiem czy tak to można wspominać, ale nigdy nie czułem się tak zajebiście jak teraz. Żadna laska nawet podczas gorącego seksu nie potrafiła zrobić tyle ile ona zrobiła. Wystarczyło, że była. Nie chodzi tu o podniecenie, choć tez było g tam trochę, tylko o to, że nie miałem ochoty jej odrazu pieprzyć chciałem poznać każdy skrawek jej skóry, każdy jej zakamarek, chciałem ją dotknąć całej i pocałować w każdym możliwym miejscu. Czułem coś do niej i nikt nie mógł tego zepsuć ani zniszczyć.
Włączyłem szybko telefon i szybko przeczytałem sms od Briana. - Pomimo tego, że był to gówniarz to polubiłem go i to bardzo..
"Jest sprawa musimy się spotkać. Gdy odczytasz oddzwoń, proszę. Nie ważne, która będzie godziny tu się kurwa nie da spać!"
Nie wiedziałem co zrobić. Na pewno było już po 24. Postanowiłem zadzwonić.
Szybko wybrałem jego numer z list kontaktów i zadzwoniłem. Czekałem dobrą minutę, żeby odebrał, już myślałem, że go obudziłem.
-Czeeść! Ile można czekać sms napisałem ci ponad 2 godziny temu?!
-Haha, może zajmowałem się czymś bardzo, bardzo, ale to bardzo ważnym? -Odpowiedziałem, trochę z humorem.
-Tak, tak ciekawe co pan Horan mógł robić! -Widać było, że młody powstrzymywał się, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
-Dobra, dobra myśl swoje, a ja robiłem swoje. Więc o co chodzi? -Byłem ciekawy czemu chciał, ze mną gadać.
-Jestem sam u naw\s w domu rodzice gdzieś wyjechali i stwierdziłem, że może wpadniecie po jakieś rzeczy Holly?
-Wiesz co sam nie wiem, a wiesz kiedy rodzice wrócą?
-Właśnie o tym gówno wiem i tu do chuja jest problem.
-Ej ej ej, nie klnij młody! Dobra możemy się gdzieś spotkać, gdzie twoi rodzice nie chodzą oraz nie ma tam wielu ludzi?
-Hmm, sam nie wiem może.... Może Bornstreet! Holly wie gdzie to jest. Zabierzesz ją ze sobą?
-Jasne, jeżeli na tym ci zależy.. To czemu nie! No i oczywiście jeżeli ona będzie chciała jechać prawda?
-Powiedz, że się za nią stęskniłem i ją kocham!
-Dobrze, dobrze zobaczycie się jeszcze dziś!
-Wiem, a Holly śpi?
-Tak śpi, śpi sobie tak słodko, jak ja ją.. -Cholera rozczuliłem się..
-Uuuuuu.
-Dobra młody ja spadam, jestem śpiący, więc na razie.. Widzimy się w umówionym miejscu o 12.
-Jasne, jasne musisz iść hahahha. Tak wcześnie?! Czyś ty do chuja opiździł Niall!
-Język młody! Nie kurwa nie opiździałem 12 i już. Ciesz się, że nie wcześniej! Żegnam. - I się rozłączyłem nie miałem ochoty słuchać jego marudzenia, że niby bardzo wcześnie się spotykamy.
Postanowiłem, zacząć pakować moją księżniczkę póki słodko śpi. Jak jedną noc nie będę spał nic się nie stanie. Dzięki Bogu, ze ta cała walizka od tej dziewczyny była w łazience! Szybko pozbierałem jej rzeczy i wrzuciłem do niej. Wszystkie te kremy, kosmetyki inne specyfiki solidnie zakręciłem i wrzuciłem do kosmetyczki. Ciało powoli odmawiało posłuszeństwa po całym tym dniu pełnym wrażeń, ale mózg wręcz przeciwnie łaknął ich jeszcze więcej. Postanowiłem wyjść z pokoju i iść do automatu po jakąś kawę. Zabrałem telefon i wyszedłem. Miałem przy sobie kilka dolarów, więc stać było mnie na jakaś zwykłą, dużą czarną. Piłem ją bez cukru więc wystarczyło mi akurat. Wziąłem kawę z automatu i sam postanowiłem się również spakować i ogarnąć koszty przy recepcji. Minęła może godzina lub 2 gdy moja torba znalazła się w samochodzie. Przy okazji zjadłem coś w bufecie i wziąłem szybki prysznic. Przy okazji przy wizycie w samochodzie wziąłem portfel i mogłem zapłacić za pobyt tutaj, mój i Holly. Koszty nie była tak wygórowane jak sądziłem. Mało tu jedliśmy zwłaszcza ja i było widać, że to się na mnie odbija. Ale cóż to te prawie 3 tygodnie dały mi dużo do myślenia. Dosyć długo gadałem z recepcjonistą, który miał na imię chyba Luke? Nie jestem tego pewny ale był to równy gość. Stwierdził, że jeżeli tu wrócimy to zapewni nam o wiele lepszy pobyt za nie dużą cenę. Choć nie miałem ochoty tu wracać to wymieniliśmy się numerami. Może kiedyś wpadniemy na zwykłe piwo czy inne gówno. Czemu nie? Mieliśmy dużo wspólnych tematów. Sport, muzyka i imprezy choć wszystko w umiarkowanym tępię.. Przecież nie powiem mu:
-Hej jestem Niall Horan, byłem w psychiatryku bo obroniłem moją siostrę przed jej pojebanym chłopakiem!
Tak to byłoby dosyć dziwnie a do tego; -Zajmuję się handlem narkotykami więc jeżeli jakieś chcesz to radzy ci od razu płacić bo jak nie to będę mógł ci nieźle skopać tyłek albo zabić ciebie.
Tak to bardzo zajebiście dobra wizytówka. Nie sądzisz Horan? Czemu do chuja przeszłość człowieka jest tak ważna. Nie ważne czym się człowiek zajmuje, jakie ma poglądy, kolor skóry czy inne gówno. Ważne jaki ON jest!

*POV of someone unknown*

Obserwowałem/am tą całą parę gołąbeczków już kilka dobrych dni. Miałem dość tego ich miziania. Dzięki temu dowiedziałem/am się dosyć dużo na ich temat. Początkowa miłość dawała w swoje znaki. Ich kłótnie były dla mnie jak chleb dla biednego, jak woda dla spragnionego. Tylko czekać kiedy ją przeleci i zostawi. Dla niego to kolejna zwykła dziwka. A może i tak nie jest. Tak czy tak trzeba zlikwidować jedno z nich. Nie ważne czy jego czy ją. Ktoś musi cierpieć! Nie ważne, czy jest to osoba, która zawinęła, czy osoba, która zniszczyła mi życie. Ważne żeby ktoś cierpiał. Nie muszę zrobić tego ja, ale chce to widzieć. Chcę zobaczyć jak jedno z nich cierpi i patrzy na śmierć drugiego. Chcę zobaczyć do czego może doprowadzić ich miłość. Czy jedno z nich będzie wstanie poświęcić się drugiemu? Co jedno z nich zrobi gdy nie będzie mogło już uratować drugiego. Chce zadawać ból powoli.
Gdy tylko wyszli obydwoje z hotelu trzymając się za rączki ogarnęły mnie mdłości. Hahhaah czy to normalne. Nie wiem.

*PROSZĘ PRZECZYTAJ TĄ NOTKĘ.
Więc tak, mam kilka spraw do wyjaśnienia.
Ten ff piszą dwie osoby. Ja (Patrycja) i współautorka (Kornelia).
Piszemy na dwa różne sposoby, może nie widzicie różnicy.
Kornelia pisała ostatni rozdział i będzie następny. Ja piszę ten i 32. Piszemy na zmianę, więc proszę nie miejcie za przeproszeniem spiny, że Kornelia piszę tak czy inaczej. (chodzi o znaki interpunkcyjne).
Przykro mi, że nie doceniacie naszych starań, jakie wkładamy w ten ff. Rozumiem, że niektórych irytują te błędy interpunkcje, ale chyba nie to jest tutaj najważniejsze prawda?
I tak pewnie tego nikt nie przeczyta, ale dziękuje wam za wszystkie miłe słowaaa bo są kochane! Wielkie dzięki! ♥
Patrycja xxx.
P.S. WIEM, ŻE DŁUGO CZEKALIŚCIE A ROZDZIAŁ NIE JEST ZACHWYCAJĄCY I BARDZO DŁUGI ;C

środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 29.



*Holly's POV*
Z ciekawością podążyłam opuszkami palców do linii formującej się w literę V, pomiędzy jego biodrami. Mój dotyk jednak zatrzymał się w miejscu, kiedy dotarłam do białej tasiemki, jego bokserek, która wystawała zza jeansów. Zamarłam, wciąż siedząc na jego kolanach, kiedy powoli rozpiął swój pasek. Guzik od spodni z łatwością wysunął się z zapięcia, a rozporek powędrował w dół. Wtedy pojawił się strach. Był tak okropnie przerażający, że chciałam wstać z kolan Horana. Ale jego dłonie znalazły się na moich plecach i nie pozwalały mi zejść. Trwaliśmy tak kilka sekund. Drżący oddech wysmyknął mi się kiedy Niall pogłębił ruchy. Przeszły mnie ciarki, kiedy przesunął rękę w górę moich pleców, pochylając mnie bliżej siebie. Sam podciągnął się lekko i zaczął wodzić nosem po moim policzku, nie prosząc o jakąkolwiek odpowiedź.
-Niall… Ja nie mogę… -powiedziałam totalnie przerażona. Dolna warga zaczęła niebezpiecznie drgać pod wpływem wspomnień. Cholernie się bałam..Znowu… Powoli do mojej podświadomości zaczęły docierać nieprzyjemne wspomnienia. On natomiast przyciągnął mnie bliżej siebie i zamknął w ciasnym uścisku.
-Ciii… Ja wiem.. Nie musisz nic mówić. –skąd.? To pytanie pierwsze nasunęło mi się do głowy. Ale czy to ważne. Sama też oplotłam go ramionami i się w niego wtuliłam. Czy go kocham.? Tego nie wiem. Nigdy wcześniej nie przeżywałam podobnych sytuacji, więc skąd mam wiedzieć czy to miłość.? A  on kocha mnie.? To chyba jeszcze ciekawsza zagadka. Byłam totalnie zmęczona tym dniem.  Eh.. Jeszcze moja mama.. Czułam jak  powieki powoli robią mi się coraz cięższe, jednak nie miałam siły by usnąć. –Skarbie, śpisz.? –zapytał chłopak z troską w głosie.
-Nie. Jeszcze nie.
-Wydaje mi się, że o wiele bezpieczniejsza będziesz u mnie w domu. –zamarłam. W tym pokoju może nie byłam najbezpieczniejsza ale przynajmniej mogłam go stąd wyrzucić, jakby mu odwalało.. A jak przeprowadzę się do niego.? Nic z tych rzeczy. Totalne posłuszeństwo.. Jeśli mnie wyrzuci to nie będę miała dokąd odejść. Chociaż zawsze mogę wrócić do rodziców.. Chociaż nie.. Wolałabym skoczyć z mostu niż do nich wrócić. Ojciec od razu wysłałby mnie powrotem do wujka. A do niego na pewno nie wrócę.. Kiedyś się na nim zemszczę. Nie wiem ile Niall wie, ale mam nadzieje, że nie wszystko. Nie chciałabym żeby o tym wiedział, z drugiej strony sama nie musiałabym mu o tym opowiadać… Dlaczego każdej decyzji muszą być plusy i minusy.? Czy wszystko nie może być po prostu białe albo czarne.? Dlaczego życie nie jest proste.? Ehh.. No, bo to życie niestety.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. –wyznałam szczerze. Powiedziałam to tak cicho jak tylko mogłam, jednak ze względu na grobową ciszę nie mam wątpliwości co do tego czy to usłyszał. 
-Holly posłuchaj.. Nie musisz się mnie bać.. Obiecuje, że więcej tak na ciebie nie naskoczę.. A bynajmniej się postaram.. Rozumiesz.? – nie uwierzyłam mu. Kolejny raz mnie wyzwał. Wątpię więc żeby to się nie powtórzyło. Ale kogo ja okłamuje.. Przecież mi na nim zależy. Wzdychnęłam. Nie wiem sama co mam robić. Na dodatek jestem strasznie zmęczona.. Cholera.. –Skarbie jeśli wolisz możemy tutaj zostać tak długo jak będziesz chciała.. Jednak w końcu musimy się stąd przenieść. Twoja mama na pewno powiadomiła policje. –pokręciłam głową. Nie zawiadomi policji. Ojciec na to nie pozwoli.
-Nie… –wyznałam z bólem w głosie.
-Co ty mówisz, na pewno zadzwoni. –był taki uparty, a tak mało wiedział. Zaśmiałam się z niedowierzania. W co ja się wpierdoliłam.?
-Nie Niall, nie zadzwoni. Ojciec jej nie pozwoli to po pierwsze, a po drugie myśli, że uciekłam ze swoim chłopakiem chuj wie gdzie. –wstałam z jego kolan i podeszłam do mojej poduszki. Wyciągnęłam spod niej koszulkę chłopaka i przeciągnęłam ją przez siebie. Od razu poczułam się lepiej będąc ubrana. Spojrzałam w okno kiedy akurat błyskawica przesunęła się po niebie. Następnie ten cholerny trzask, w panice pisnęłam. Nie wiem kiedy byłam już w ramionach roześmianego chłopaka. Kurwa.. Cholernie boję się burzy. Zauważyłam kolejną błyskawicę, wiec automatycznie zamknęłam oczy. Jednak to nie był dobry pomysł, bo gdy je otworzyłam było już kompletnie ciemno.
-To nie jest śmieszne. –jęknęłam. Wiedziałam, że śmieje się z tej całej sytuacji, jednak ja nic śmiesznego tutaj nie zauważyłam.
-Owszem jest. –cały czas się ze mnie śmiał. Idiota..
-Włącz to światło, proszę. –po co w ogóle je gasił.?
-Skarbie to nie ja je wyłączyłem. –o nie… Kolejny grzmot i kolejny atak paniki. Dlaczego musze bać się burzy.? Nie rozumiem tego. Wolałabym już bać się jakiś…  Nie wiem robali czy czegoś.. No ale burzy.? Serio.? –Chodź, położymy się.
-I tak raczej nie zasnę. –westchnęłam, jednak posłusznie walnęłam się na łóżko. Wtuliłam się w mojego Nialla, on natomiast przykrył nas kołdrą.




*Niall POV*


Leżałem z nią. Przyjemne uczucie. Kto by pomyślał, że będę miał racje.? Jednak boi się burzy.  Usłyszałem kolejny grzmot i po raz kolejny schowała swoją główkę w mój tors. Jest taka kochana.. Jak ja mogłem ją wyzwać.? Czasem nie panuje nad sobą. Jednak muszę zacząć, bo w końcu nie wytrzymamy tego oboje. Zresztą czy ja będę chciał z nią być tak długo.? Sam nie wiem. Przyszedł mi sms, sięgnąłem ręką na półkę i odblokowałem telefon. W tym momencie ktoś mi go brutalnie wyrwał, co totalnie mnie zdenerwowało. Zobaczyłem rękę Holly, która coś przy nim robi. Jakim kurwa prawem ona grzebie mi w telefonie.?
-Możesz mi kurwa powiedzieć co ty robisz.?! –nie chciałem na nią krzyczeć, ale byłem tak wkurwiony, że nie potrafiłem się uspokoić… Dziewczyna od razu usiadła i oddała mi telefon. Oddaliła się najdalej jak mogła, a ja od razu zauważyłem swój błąd. Jednak to nie zmienia faktu, że jestem wkurwiony.  Sprawdzać jej się mnie kurwa zachciało czy co.?  -Myślisz, że jakbym cię zdradzał to nadal bym tu siedział.? Myślisz, że jesteś nieziemsko piękna, i że nie ma drugiej takiej jak ty.?! Myślisz, że jakbym chciał to nie znalazłbym sobie panienki, żeby cię zastąpiła.?! –kolejny raz na nią krzyczałem. W tym momencie błyskawica rozświetliła jej spanikowaną twarz. Zauważyłem, że trzęsą się jej ręce. Boi się. Znowu się mnie kurwa boi. Chociaż w tej sytuacji to dobrze. Nie powinna niczego takiego zrobić. W końcu związki opierają się na zaufaniu, prawda.? –Odpowiedz. –powiedziałem już o wiele spokojniej.
-Ja… -wzięła kolejny głęboki oddech. 
-Ty.? –pospieszyłem ją. Chciałem wiedzieć, dlaczego to zrobiła… A nie należę do ludzi za cierpliwych. Wzięła kolejny oddech, jakby zbierała w sobie całą odwagę żeby mi odpowiedzieć.




*Holly POV*



-Ja boję się burzy..  –wdech.. –A przecież telefony powinno się wyłączać, w jej trakcie.  –jakoś wydukałam. Naprawdę nie chciałam zrobić nic złego, a on po raz kolejny na mnie naskoczył. I jeszcze mi pocisnął. Jakby nie wiedział, że nie mam się za jakaś wspaniałą księżniczkę. Łzy napłynęły do moich oczy i powoli spływały po policzkach. Holly uspokój się.. Udawaj, że nie zrobiło to na tobie żadnego wrażenia.! Nie daj mu tej cholernej satysfakcji. –Przepraszam, nigdy go już nawet nie dotknę. –powiedziałam na ostatnim wydechu. Szybko wstałam z łóżka i poszłam zamknąć się w kiblu. Wiedziałam, że będzie tam ciemno jak w dupie ale przynajmniej będę sama i bezpieczna. Chciałabym móc wrócić do domu. Położyć się do swojego łóżka i płakać do woli w poduszkę. Przekręciłam klucz w drzwiach i powoli osunęłam się na zimne płytki. Dlaczego on mi tak ciśnie.? Zaczęłam nerwowo bawić się palcami. Odkręciłam wodę żeby było, że niby coś robię. Niech nawet mi tu nie przyłazi. Idiota. Kolejne łzy spłynęły po moim policzku. Dlaczego po raz kolejny pozwalam się komuś zranić.? Czy to jest miłość.? Czy to jest właśnie ta pojebana miłość.? Jeśli tak, to muszę podziękować za takie ,,kochanie”. Pff… Czemu tak zareagował.? Czy ma coś do ukrycia.? Łzy wypływały z moich oczu jak z wodospadu. Nie mogłam już złapać spokojnego oddechu. Po raz kolejny mnie ktoś zranił… Muszę nauczyć się być samowystarczalna. Potrzebuje pieniędzy to raz. Potrzebuje schronienia to dwa. A czy potrzebuje Nialla.?  Chyba tak.. Zależy mi na nim, jednak nie wiem czy to wystarczy żeby wytrzymać z jego napadami.
Puk.. Puk..
Zamarłam… Szybko podniosłam się z płytek i odsunęłam od drzwi. Co teraz zrobić.? Co robić.? Jeśli mu nie otworzę, wpadnie w szał… Ale ja nie jestem gotowa na konfrontacje z nim. Co robić.?
-Holly… Otwórz.. Porozmawiajmy. –teraz chcesz rozmawiać chyba już trochę za późno. Szybko obmyłam twarz zimną wodą i starałam się wyrównać oddech. Nie wiem jak długo wytrzymam taki styl życia. Nie wiem… Przetarłam twarz zimną wodą, jednak za wiele mi to nie dało. Było mi strasznie duszno, jednak nie zamierzam opuścić tego pomieszczenia. Z drugiej strony po co mam go bardziej denerwować.?
-Holly.! Otwórz te drzwi… -super znowu jest wściekły. Wzięłam głęboki oddech, na uspokojenie. Szkoda, że udało mi się tyko zakrztusić powietrzem. Mistrz ja.. Wow... Brawo... Zakręciłam wodę i powoli ruszyłam do drzwi. Głęboki wdech…



*Niall POV*


Cholernie chciałem jej to wyjaśnić. Znowu spierdoliłem sytuację… Dlaczego nigdy nie mogę zamknąć mordy na kłódkę.? Zaczekać na dalszy przebieg wydarzeń.? Tylko od razu z mordą do wszystkich. Usłyszałem jak otwiera drzwi, więc cofnąłem się do tyłu. Minęła mnie, bez jakiejkolwiek reakcji.
-Wolna. –szepnęła i ruszyła do kuchni. Kiedy kolejna błyskawica rozeszła się po niebie, moja kruszynka wzdrygnęła się ze strachu. Nie mogę jej kurwa nawet przytulić, bez pewności, że mnie zaraz nie odepchnie. Na jej miejscu na pewno bym mnie odepchnął. Japierdole…  Ruszyłem za nią jak cień.
-Holly… Błagam porozmawiajmy. –mógłbym ją błagać o jakąkolwiek rekacje. Mogłaby mi przywalić. Oboje czulibyśmy się wtedy o wiele lepiej… Ale nie.. Moja Holly woli mnie ignorować. Rozłożyła się na kanapie i przykryła kocem. Chyba nie zamierza tutaj spać.? Równie dobrze to mnie mogłaby wyjebać z łóżka, a nie samą siebie. Jest za bardzo honorowa. Usiadłam na stoliku przed kanapą i zacząłem się jej przyglądać. Miała nierówny oddech co za wszelką cenę starała się ukryć. Płakała. Przeze mnie… Miałem ochotę w coś przypierdolić, bo to tylko i wyłącznie moja wina. –Błagam cię, porozmawiajmy.
-Nie mamy nawet o czym. Nie jesteś odpowiednia do rozmowy z tobą. Na pewno są o wiele lepsze panienki, z którymi mógłbyś teraz rozmawiać. –to mi dojebała. Zajebiście ją zraniłem. Nie powtórzyłaby moich słów, gdyby nie czuła się urażona. –Chciałabym iść spać jeśli pozwolisz.
-Porozmawiaj ze mną, proszę cię. –nie wiem jak mam ją przekonać żeby ze mną pogadała.
-O czym ty chcesz rozmawiać.?! –gwałtownie usiadła co totalnie mnie zaskoczyło. Mam przejebane. –Znowu chcesz mi pocisnąć.!? W takim razie słucham.? –szybko wytarła swoje łzy. Ostrożnie usiadłem koło niej i chwyciłem za rękę. Nie była z tego powodu zadowolona, co trochę mnie zabolało. Jednak to nie zmienia faktu, że sobie na to zasłużyłem.
-Przepraszam. –co ja jej mogę jeszcze powiedzieć.? Spuściłem głowę i ukradkiem na nią spojrzałem. Chyba jest w lekkim szoku. –Przepraszam. –powiedziałem to już o wiele wyraźniej. –Wiem, że moje przeprosiny gówno ci dadzą, ale jest mi przykro, że tak na ciebie naskoczyłem. Jestem popierdolony i nie panuje nad sobą.
-Proszę, nie mów tak. Oboje wiemy, że to moja wina. –ta dziewczyna ma świra. Definitywnie to stwierdzam. Albo jest popierdolona albo… Nie to niemożliwe. Zakochała się ze mnie.? Mnie.? Nie wierzę w to.
-Holly. To nie twoja wina. To ja na ciebie nakrzyczałem zupełnie bez powodu. Przepraszam. –delikatnie objąłem ją ramieniem, tym razem wtuliła się we mnie bez słowa. Wiem, że się mnie boi. Sam siebie też bym się bał. Pocałowałem ją w szubek główki. –Idziemy do łóżka.? –skinęła głową i zaczęła zbierać swoje rzeczy. Bezradny wzdychnąłem i wziąłem ją na ręce.
-Niall postaw mnie, na pewno jestem bardzo ciężka. –moja słodka kruszynka.
-Ty ciężka.? Jesteś lekka jak piórko. –delikatnie odłożyłem ją do łóżka. Nie wiem czy mogę się koło niej położyć po tym wszystkim.. Kolejny raz pocałowałem ją w czoło, chciałem iść spać na kanapie.
-A ty dokąd.? Nie zostawiaj mnie, proszę. –była taka senna. To wszystko przez ten płacz. Nienawidzę siebie za to, że ją tak ranie. Cholerny drań ze mnie. Zająłem miejsce obok mojej księżniczki, która od razu się we mnie wtuliła.
Usłyszałem kolejny grzmot, a moja królewna już drżała ze strachu.
-Naprawdę cholernie nie lubię burzy. –jęknęła i przysunęła się jeszcze bliżej mnie. Powoli usypiałem kiedy usłyszałem jej słodki głosik, wzywający mnie do przebudzenia. –Niall śpisz.?
-Nie Skarbie.
-Chcę z tobą zamieszkać. –szepnęła sennie, a ja od razu się rozbudziłem.
-Naprawdę.? –byłem w szoku. Po tym wszystkim co jej dzisiaj powiedziałem ona chce ze mną mieszkać.?
-Yhym. Tylko nie krzycz na mnie więcej, proszę. –ziewnęło jej się. Eh powinna już dawno spać. Chyba naprawdę mi na niej zależy. W ostatnim razie przepraszałem ją tyle razy… Nigdy w życiu to słowo nie wychodziło z moich ust. Nigdy. Jednak czuje, że dla niej jestem w stanie się zmienić.. Dla niej jestem w stanie zrobić praktycznie wszystko.
-Holly, śpisz.? –spytałem cicho.
-Nie śpię ale próbuje. A czemu pytasz.? –po raz kolejny ziewnęła.
-Chce ci powiedzieć, że.. –no dalej Horan, nie bądź pizdą i chociaż raz opowiedz o swoich uczuciach.
-Co.? Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że masz żonę, dziecko i musisz teraz spadać.? –zabawnie poruszyła brwiami i umieściła brodę na moim brzuchu. Cholera, powiem jej. Teraz. Uff.
-Holly chce ci powiedzieć, że cię kocham. –chciałem zobaczyć jej reakcje, jednak nie udało mi się, ponieważ rzuciła się na mnie. Cholera dziewczyny są dziwne. Obym nie żałował swoich słów. Poczułem jej miękkie usta na moich i od razu wszystkie wątpliwości minęły.
-Też cię kocham Niall.



_________________________________________
Kochani ♥♥
Pamiętajcie, że Holly była zgwałcona.! Więc Niallowi się tak łatwo nie odda ;p
Zresztą może będzie chciała poczekać do ślubu.? xD

Buziakiii ;**

Luuukajcie w wolnej chwili pliska ♥♥

http://brutalandvicious.blogspot.com/#_=_

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 28

*Niall's POV*


Jeden mój wybuch zmienił aż tyle. Holly się mnie bała. To było okropne. Musiałem patrzeć, na to jak bała się, gdy ją przytuliłem. Jedna osobą którą pragnąłem przytulić i szczerze przeprosić. Właśnie tak była przerażona mną, moim zachowaniem. Czy to normalne?
 -Holly.. Nie bój się mnie, błagam. Nie mogę patrzeć na ciebie kiedy jesteś tak cholernie przerażona faktem, że cię przytulam. -Nie potrafiłem powiedzieć nic innego. Tylko to wyszło z moich ust.
-Może lepiej będzie gdy już pójdziesz? -Zapytała dziwnym głosem patrząc na swoje stopy i stąpając z jednej na drugą.
-Holly?
-Proszę, wyjdź. -Powiedziała nie co bardziej szorstko. Zatkało mnie nic nie powiedziałem wyszedłem.
Zatrzasnąłem drzwi z taką siłą jaką miałem. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Postanowiłem iść do swojego pokoju. 
Miałem ochotę coś rozwalić, cokolwiek musiałem się jakoś wyżyć. Tylko jak?! 
Może jechać do tego starego chuja niech da mi jakieś pieprzone zlecenie. Chyba tego mi trzeba. 
Poszedłem od razu do samochodu i odpaliłem samochód. Jak na złość musiało teraz być duszno w chuj! Zaczęło padać zanim włączyłem silnik i zbliżała się burza. Miałem ochotę wrócić do pokoju Holly i ją przytulić. Nie wiem czy boi się burzy. Co jeżeli tak? Będzie tam sama bez nikogo będzie się bała!
Ale sama wybrała. Wyjebała mnie z pokoju. Postanowiłem jechać do Jonathana. Tak miał na imię ten obleśny typek, którego miałem ochotę zabić gołymi rękami. Droga minęła mi dosyć szybko. I niestety też dosyć szybko znalazłem się przed główną siedzibą tego dupka. Od razu gdy wszedłem zostałem gorąco przywitany. Haha ten sarkazm.
-Oooo kto to się zjawił syn marnotrawny powrócił?
-Długo Cię tu nie było! I myślisz, że od razu Jona coś ci da?
-A uważasz, że nie?
-Nie! -Nie znałem tych chuji, ale już działali mi na nerwy miałem ochotę ich zabić. Po jakie gówno się odzywają?
-Hahaha. -Zaśmiałem się z sarkazmem. Ty do chuja wiesz do kogo mówisz? Odwaliłem tu więcej roboty niż ty w całym swoim zasranym życiu wypowiedziałeś słów z tej poobijanej gęby. Kto cię tak pobił? Widzę, że prawdopodobnie jesteś nowy i nie znasz tu reguł? Może cię ich nauczyć? -Powiedziałem pełen frustracji i już podwinąłem rękawy, aby ogarnąć dzieciaka.
-Hej, hej, hej! -Usłyszałem zza rogu. - Kogo moje oczy widzą! Niall we własnej osobie. -Przywitał mnie dosyć ciepło Bruce. Pomimo tego, że był synem tego szmaciarza, to był to równy gość. -Dawno cię nie widziałem stary. -Powiedział i podszedł bliżej i objął mnie ramieniem w braterskim uścisku. -Opowiadaj co się u ciebie dzieje? Tak w ogóle co cię tu sprowadza? -Miałem ochotę mu wszystko opowiedzieć. Był dla mnie prawie jak brat. Ale mógł on powiedzieć wszystko ojcu, a on wykorzystał by to przeciwko mnie. Szczerze mówiąc, dużo rozmawialiśmy z Bruce. Niby go znałem, ale nie do końca. Nigdy nie brał udziału w różnych walkach, nigdy nie handlował. Zawsze tu był. Nie ważne czy przyjeżdżaliśmy po towar czy z towarem, czy po jakieś gówniane zlecenie dla wyżycia się lub zdobycia kupki kasy. Zawsze do chuja tu był! Jak?! Czy ten dzieciak nie miał nic innego do roboty. Interesowała mnie jego przeszłość. Czy od początku wiedział czym jego ojczulek się zajmuje? Nie wiem... Nie mam pojęcia. On nigdy nie brudził sobie rączek. On nawet nie wyglądał na syna tego kutasa! Jak można sobie wyobrazić syna słynnego szefa, który sprzedaje narkotyki, należy do jednego z najlepszych gangów w UK. No jak? Jakiś wytatuowany typek, który pakuje się w różne kłopoty! I po pierwsze, który wygląda na groźnego! A on to zwykły chłopiec. Żadnego skutera, skórzanej kurtki, lepiących się do niego dziwek. Ale on nic, był zwykłym chłopakiem, który miał idealnie ułożone włosy, jego skóra była gładka jak pupka niemowlęcia, żadnych zadrapań nic! Żadnej strasznej dziary, żadnych przesadnych mięśni. Bruce wyglądał na chłopaka z dobrze wychowanej rodziny.
Nagle do pomieszczenia, w którym się znajdowaliśmy wszedł Jonathan. Pomieszczenie to, można powiedzieć że salon był dosyć duży. Był tu  czarny, skórzany narożnik, który wyglądał jak nowy. Ściany były ozdobione jakąś cholernie drogą tapetą w jakieś złote wzory. Zacząłem się zastanawiać ile dziwek szło tym pokojem i gdzie mogły uprawiać lub obciągać tego obleśnemu typowi.
On ja zawsze był ubrany w swoje ulubione ciuchy. Spodnie miał jak zawsze czarne do tego jakieś dziwne buty, które jak zawsze do niczego nie pasowały. Miał też na sobie swoją błękitną koszulę. Jej rękawy były podwinięte nad łokieć, a jakieś 5 guzików było rozpiętych. Jego czarno-siwe włosy były zaczesane, jak zawsze do tyłu, na których było za dużo żelu do włosów, lub jakiegoś innego gówna.
-Witam, witam. -Podszedł bliżej ze swoim okropnym uśmiechem i poklepał mnie po ramieniu. -Co cię sprowadza tutaj Horan?
-Potrzebuje czegoś. -Teraz sam nie wiedziałem, czy tego chciałem czy nie. Chciałem wrócić do Holly. Im szybciej tym lepiej.
-Tak?
-Chciałem, chciałem.... Sam nie wiem.. Może lepiej już pójdę?
-Dzieciaku! Powiedz po chuj tu przyszedłeś. Zająłeś mój cenny czas! -Powiedział ostrzej, łapiąc mnie za koszulkę.
-Potrzebuję, zioła. Jasne, a teraz puść mnie stary chuju, bo może się to źle skończyć. Pamiętasz ostatni incydent? Opowiadałeś swojemu synkowi o nim? A może nie? -Widziałem, że jego twarz robi się czerwona ze złości. Miał ochotę mnie uderzyć, ale ja uniknąłem ciosu. -Więc dostane to czego chce? Pamiętasz czego nas uczyłeś, że trzeba ubiegać się o swoje! - Dzięki Bogu, że był tu Bruce bo bym zajebał jego ojca gołymi rękami.
-Niall, przyniosę ci. -Powiedział przerażony Bruce i pobiegł po to, po co niby się tu znalazłem. Czemu moje nagle się zmieniły? Czemu pragnąłem być teraz bardzo blisko Holly?! Chciałem ją pieścić i przepraszać. Przepraszać, za to ja kim chujem dla niej byłem. 
Za jakieś 5 minut, ciągłego patrzenia się na tego kutasa i jego zdenerwowanie i za razem zawstydzenie, Bruce przyniósł co miał przynieść. Rzuciłem mi tylko krótkie dzięki oraz, że się odezwę i wyszedłem z tego burdelu.
Szybko poszedłem co samochodu i szukałem w zdenerwowaniu zapalniczki. Gdy miałem już jointa w buzi i chciałem go odpalić pomyślałem o Holly! Przecież ona nie będzie chciała rozmawiać ze mną gdy będę na haju. Mniejsza o to czy mnie coś weźmie czy nie, ale będzie czuć.
Szybko ruszyłem na ulicę i myślałem tylko o jeździe. O tym, żeby jak najszybciej wejść do tego pieprzonego hotelu. 
Gdy po jakiś 15 minutach udręki w samochodzie znalazłem się pod hotelem, moje serce zaczęło szybciej być. Bałem się. Bałem się, że mnie wyzwie czy cokolwiek innego. Bałem się odrzucenia z jej strony. Tak cholernie się go bałem.

Szybko wbiegłem do hotelu. Nagle w mojej głowie zaświeciła się lampka, że ona mogła stąd wyjechać. Zostawić to wszystko i wyjechać. Miałem jej pomóc a co do chuja zrobiłem?! Byłem przerażony, że mogę zastać pusty pokój. Wreszcie znalazłem się pod pokojem pięknej brunetki. Delikatnie zapukałem. Zza drzwi wychyliła się mała postać, która miała mokre włosy i spuszczoną głowę. Jej stopy były bose, a jej ciało takie drobne. Gdy zobaczyła mnie chciała coś powiedzieć i spojrzeć, ale nic nie zrobiła stała tak ze spuszczoną głową.
-Przepraszam. Przepraszam, przepraszam! Kurwa przepraszam cie Holly za to całe gówno, to wszystko przeze mnie! Gdybym nie zabrał cię wtedy ze sobą mogłabyś żyć spokojnie swoim życiem. Wszystko czego dotknę psuję! Przepraszam, przepraszam, przepraszam! -Zbliżyłem się nieco do niej. Spojrzała na mnie. Na jej policzkach było widać ślady po łzach i to było przeze mnie. Widziałem w jej pięknych oczach smutek i zatroskanie. Nie wiedziałem co zrobić. Postanowiłem..
 Zrobiłem to. Pocałowałem ją. Chwile stała jak by tego nie chciała. Przez tą chwilę byłem pewny, że ona mnie zaraz odepchnie. Ale angażowałem się w ten pocałunek. W ten sposób chciałem ją przeprosić. Chciałem pokazać, że tego żałuje. Nagle poczułem, że jej usta poruszają się pod moimi. Pasowały one tak idealnie do siebie. Po przez te pocałunki szliśmy w stronę łóżka. Nie myślałem, co się teraz stanie. Nie chciałem myśleć nad konsekwencjami. Chyba, żadne z nas nad tym nie myślało chcieliśmy tylko rozkoszować się tą chwilą. Otarłem lekko ustami o jej szczękę i wtedy zwinnym i delikatnym ruchem zdejmowałem ramiączko jej koszulki i biustonosza. Delikatnie szczypałem zębami nowo odkrytą skórę, co mogłem przypuszczać przyprawiało ją o dreszcze. Oddychaliśmy coraz ciężej. Teraz zacząłem bawić się opuszkami jej palców. Po chwili postanowiłem jej palce wpleść swoje i przyciągnąłem ją jeszcze bardziej do siebie. Usiadłem na łóżku i lekko się rozkraczyłem, aby Holly mogła stanąć między moimi nogami.


*Holly's POV*

Moja klatka zaczęła opadać i wznosić się chaotycznie, kiedy poczułam jak oplata swoją dużą dłonią tył mojego uda. Uniósł je trochę, nakłaniając, bym usiadła mu na kolanach.
Niall przesunął się dalej, w głąb łóżka. Podparłam się rękami o jego klatkę, żeby nie upaść. Szybko jednak cofnęłam dłonie, kiedy jego powędrowały na krawędź koszulki, którą miał na sobie. Materiał został zwinnie przeciągnięty, przez głowę i upadł na podłogę. Zaciągnęłam się powietrzem przez nos, gdy Niall sięgnął po moją rękę. Przeniósł ją na swoje ramię, a za chwilę powiódł nią poniżej prawego obojczyka. Miałam ochotę go dotykać.
-Przepraszam. -Szepnął niemal nie usłyszanym, pełnym szczerości głosie..
Nagle puścił moją rękę, a ja ku własnemu zdziwieniu, nie przerwałam dotykać jego torsu.
 Gorący oddech wydostał się z jego ust, gdy zjeżdżałam dłonią w dół jego klatki. Ostrożnie kreśliłam precyzyjne linie na jego brzuchu.

_____________________________________
Długo nie było rozdziału. Za co ogromnie ogromnie was przepraszam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie rozdział nie jest tak zły ale nie jest długi ale zaczyna się robić ciekawie. :) mam nadzieję, że się podoba i że pozostawicie mały ślad po sobie.
DZIĘKUJĘ ♥