środa, 21 sierpnia 2013

Versatile Blogger Award

Zostałam nominowana do The Versatile Blogger Award. Jejku to na prawdę miłe, że zostałam nominowana. Dziękuję wszystkim, którzy czytają mojego, bloga i za wszystkie, komentarze które tu są.

Każdy kto zostanie nominowany do The Versatile Blogger Award: 

1.Podziękować nominującemu blogowi.
2.Pokazać nagrodę na swoim blogu.
3. Ujawnić 7 faktów o sobie.
4. Nominować 10 blogów, które Twoim zdaniem zaslużyły
5.Poinformować o tym autorów

Zostałan nominowana przez Caroline Storan za co ogromnie dziękuję ♥


7 faktów o mnie

1.Jestem Directioner i Belieber
2.Idę do 2 gimnazjum
3.Chcę spotkać i podziękować swoim idolą za wszystko.
4.Chciałabym zostać piosenkarką(nierealne) albo cukiernikiem
5.Słucham raczej wszystkich rodzajów muzyki nie ograniczam się do jednego
6.Lubię czytać fanfiction'y
7. Idę na This is Us


Nominuje:



wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 11


*Niall's POV*



-Mam tego dość wychodzę stąd. Nie chce cię znać! -Powiedziała wściekła. Nie wiedziałam, co zrobić. Postanowiłem dać kilka dni temu wszystkiego. Tego dnia zbyt dużo się darzyło, żeby toczyć kolejną rozmowę z nią. 

Miałem jej już dosyć, na prawdę dosyć. Myślała, że jest panią świata, że będę za nią latał jak popierolony? Upss, chyba nie skarbie.
Nie ten człowiek. 
Nie ta osoba. 
Nie Niall Horan.
 Lecz miała w sobie coś co mnie przyciągało do niej, nie wiem co to było. 
Siedziałem chyba w tym samochodzie sporo czasu i rozmyślając nad tym wszystkim. Często tak robiłem po prostu oddcinałęm się od rzeczywistości.
 Tak na prawdę nie chciałem, żyć. Można pomyśleć młody chłopak nie zna jeszcze życia, przekonasz się później jakie ono jest na prawdę. Ale życie dobrze skopało mi już tyłek. I poznałem się na nim jak nie każdy.
Nienawidziłem się za tą całą sytuacje, która dziś zaszła po prostu nie umiem nad sobą panować. Jednak czułem się za nią winny, wszystko mogło się lepiej potoczyć.
Droga do domu szybko mi minęła, bez żadnych, większych komplikacji. Oprócz tego, że chłopacy, wrobili mnie w to abym pojechał do sklepu. Jak by kurwa sami nie boli jechać, tylko mnie na jakieś durne zakupy wysyłać. 
Czasem miałem ich dość, ale traktowałem ich jak bracie. Przynajmniej oni mnie nie odrzucili, nie wspominając, o każdym, który tak zrobił.
Ciągle, przed moimi oczami pojawiaja, się ta scena. Łzy w oczach mojej siotry, złość wszystkich moich przyjaciół. Wtedy widziałem, że zawiedli się  na mnie. Żałowałem, tego, że wyszłem tego dnia z domu i dałem się tam. 
Ale wiedziałem, o tym co on jej robił. Dlaczego przez niego nie mogła chodzić, płakała w nocy jej ręcę były całe w siniakach. Na jej twarzy, dekolcie i szyi też czasem, pojawiały się drobne, siwo-fioletowe plamki. Bałem się jej spytać, co się stało, ponieważ gdy to robiłem, zawsze wychodziła z pomieszczenia i zanosiła się płaczem, lub reagowała bardzo agresywnie. 
Gdy te ślady zauważyła mama, żartowała, że nie jest uzdolniona sportowa i że się przewróciła lub coś podobnego. Zawsze, gdy to mówiła, po tym obdarzała mnie zimnym spojrzeniem, które mnie przenikało.
Sam z czasem jej zachowanie ciekawiło mnie jeszcze bardziej. Rozmawiałem z jej koleżankami, nie wiedziały zupełnie nic, z kumplami Jai'a. 
Mówili, że nic nie wiedzą, ale wiedziałem, że coś ukrywałą i nie chcą mi o tym powiedzieć. 
Kiedyś po lekcjach postanowiłem, iść zobaczyć jak chłopakom idzie mecz, który był, zresztą poprosili mnie o to. 
Weszłem do szatni, ponieważ mieli przerwę. Rozmawiałem z kumplami jak grają ile jest.
Przegrywali. Jai był bardzo wkurzony z tego powodu, wrzeszczał na innych zawodników i jednego nawet uderzył. Byłem prawie pewny co mógł zrobić mojej siotrze. Była ode mnie tylko o 2 lata starsza. Była w wieku Holly, ale nie chodziła do tej samej szkoły.

 Chyba, nie wiedziałem, tego ponieważ wyprowadzili się już dawno. Nawet nie wiedziałem gdzie moja rodzina aktualnie mieszka. Nie szukałem ich wiedziałem, że nie chcą mnie widzieć, po tym wszystkim. 
Sam chyba nawet nie dążyłem do spotkania z nimi. Nie chciałem się tłumaczyć, widzieć żal i zawieść w oczach moich rodziców i Jessici, gdybym się z nimi spotkał czułbym się ukoporzony i zwrównany z ziemią, po pewnie ojciec by wybuchł, byłby mega wkurzony na mnie zaczął by mnie obwiniać, za wszystko, za wszystko co się zdarzyło, nawet za to do czego w najmniejszej mierze się nie przyczyniłem.

Szybko kupiłem potrzebne rzeczy i poszedłem do samochodu. Weszłem do domu tylnimi drzwiami, które były w kuchni, jak zawsze były otawrte. Ci chuje nie myślą, że może się ktoś włamać i ich powybijać. Choć to nie możliwe, bo mieszkamy na jakimś odludzi, żeby mieć spokój od tego wszytskiego. Nasz dom był ogromny, było tu jakiś 6 sypialni, nie licząc łazienek i kilku salonów. Każdy miał coś dla siebie. 
Rzuciłem reklamówki na blat i poszedłem bez słowa na góre.


*Holly's POV*


Gdy się obudziłam, Danielle nadal słodko spała nie chciałam jej budzić więc wyszła po cichu z pokoju i zamknęłam drzwi. Na dole zastałam rodziców, któtrzy pili kawę i o czymś rozmawiali.
Ich rozmowa została przerwana gdy tylko mnie zobaczyli.
-Cześć. - Powiedziałam, nie co speszona nielubiłam być w centrum uwagi, a tym bardziej w centrum uwagi moich rodziców.
-Witaj skarbie. A czemu ty dziś nie w szkole? - Powiedziała, mama z troską w głosie.
-Dziś mamy dzień sportu. -Skłamałam.
-To czemu Brian poszedł do szkoły? - Spytał ciekawy tata
-Bo jest dziś dzień sportu on chyba lubi sport nie? -Powiedziała mama, jak by tata nie mógł się domyślić. Ale on chyba chciał mnie sprawdzić.
-Jego klasa nie ma dziś dnia sportu.
-Czemu?
-Mamo wiesz jaka jego klasa jest przecież.
-No wiem, wiem też prawda. Ja idę na zakupy może się ze mną wybierzesz?
-Nie, nie na prawdę dziekuję, Dani u mnie jest.- Po tych słowach rodzicielka się do mniej lekko uśmiechnęła.
-No dobrze, więc ja idę dozobaczenia. 
-Pa. -Obdarzyłam ją szczerym uśmiechem.

Gdy już chciałam iść na góre usłyszałam.
-No więc, droga damo mamy do porozmawiania. -Usłyszałam, poważny głos mojego ojca.
-Tak? -Zapytałam nie co przerażona.
-Co się tu wczoraj działo, ze krzesło w kuchni jest połamane oraz szafka zepsuta?! -Był oburzony. Nie mógł na to przypróżyć oka choć raz, zawsze dla niego byłam czarną owcą. Nienawidziłam go za jedną rzecz.
-Nic, to moja wina. Wygłupiałyśmy się z Danielle i tak wyszło przepraszam pokryje koszty naprawy.
-Ja z matką ciężko pracujemy, a ty kurwa urządzasz sobie tu takie coś?! Nie długo to zmienimi, może potrzebujesz, jakieś kary za to?! W wakacje jedziesz do Max'a na wakacje, on nauczy cię dyscypliny. Jego córki są dobrze wychowane, więc ciebie też tego nauczy.
 To było najgorsze, co mogło mnie spotkać, jechać do wujka na wakacje. W tamtym roku przeżyłam tam piekło nie chcę żeb to się powtórzyło.
-Tato proszę nie! - Powiedziałam ze łzami w oczach.
-Nie będziesz mi się sprzeciwać jeszcze tylko tydzień i pojedziesz tm na dwa tygodnie lub miesiąc.
-Błagam!!! Ja nie chcę. -Mówiłam łkając i błagając bo niemal na kolanach.
-Widzę, że tamtoroczna jego dyscyplina ci się przydała? Musimy ją powtórzyć. I masz nic nie mówić matce rozumiesz z uśmiechem powiedziec, że chcesz jechać do mojego brata na wakacje. Jasne? - Powiedział łapiąc mnie za ramiona i ściskając je z całej siły jaką posiadał.
Przytaknęłam tylko, ciężko przełykając ślinę.
-Grzeczna dziewczynka. -Powiedział, uśmiechając się, będąc dumnnym z siebie i cmokając mnie w policzek.

Gdy mnie puścił upadłam niemal na podłogę. Szybko wstałam i poszłam na górę. Danielle już nie spała tylko była w łazience.
Chyba usłyszała jak drzwi się zamykają i szybko wyszła w ręczniku, bała się, że może może ujrzeć tu kogoś innego, ale gdy mnie zobaczyła odrazu się uśmiechnęła odwazjemiłam to.
-Cześć wyspałaś się?
-Tak, tak dziękuję, a ty?
-Również. Głodna?
-Może trochę.
-Więc ogarnijmy się i zjemy coś na mieście co ty na to?
-Z miłą chęcią.

W  jakieś 30minut byliśmy gotowe, wzięłam pieniądzę i telefon, które włożyłam do kieszonki w moich czarnych rurkach. Założyłam baleriny  i wyszłyśmy. 
Postanowiłyśmy się przejść, nie korzystając z komunikacji miejskiej.

-O cholera?!


_____________________________________________________________
Mamy rozdział 11. Mam nadzieję, że wam się podoba!
-Jak oceniacie nowy wygląd bloga? Przypadł wam do gustu, a może coś zmienić?

Jeżeli czytacie komentujcie wam zajmie to tylko chwilę, a mnie uszczęśliwi, bo widzę, że ktoś to czyta.
Z góry dziękuję, za wszytskie komnatrze, nie wiedziałam, że ktoś będzie czytał te moje wypociny, ale mam nadzieję, ze warto.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 10

 Nie wiem czy was to obchodzi czy nie ale nie dodałam w 

poprzednią sobotę rozdziału. Chciałam was za to 

przeprosić.

Miłego czytania i zachęcam do komentowania :)
*Moja mała prośba, jeżeli komentujesz z anonima i masz twittera to podpisuj się nim :)
_______________________________________________________________

*Holly's POV*



-Nawet jeżeli to on to co mu zrobisz? Puścisz go wolno jak dziś tu i tam? -Powiedziałam bardzo wkurzona na Nialla, za te sytuacje związane z Alex'em.

-Chuj ci do tego co z nim zrobię! Ciesz się mała suko, że jeszcze żyjesz.
-Mam tego dość wychodzę stąd. Nie chce cię znać! -Powiedziałam wściekła. Moje oczy były przepełnione łzami. Szybko otworzyłam tylnie drzwi i wszyłam z niego.
 Chciałam gdzieś uciec jak najdalej lecz nie wiedziałam gdzie. Szybko pobiegłam do domu. Byli tam jacyś chłopcy. Ale już wychodzili, przypomniało mi się, że Niall o nich wspominał. Nawet na nich nie spojrzałam. 
-Dzięki.- Mruknęłam pod nosem. 
Po czym usłyszałam lekkie westchnięcie. 
Gdy wyszli szybko zamknęłam wszystkie okna i drzwi, oraz je pozasłaniałam rolety. 
Byłam w salonie usłyszałam dobijanie się do drzwi. Bałam się zobaczyć kto to.
-Holly otwórz, proszę tu Danielle! -Słyszałam zza drzwi szybko pobiegład do nich i wpuściłam koleżankę do domu po czym zrobiłam to co wcześniej zamknęłam i sprawdziłam czy na pewno jesteśmy bezpieczne.
- Wooow to teraz będzie drama w szkole. -Powiedziała dumna Danielle.
Przed chwilą została prawie wykorzystana seksualnie a ona myśli o tym co będzie w szkole? 
-Nie! Rozumiesz nikt ma się nie dowiedzieć! Chcesz, żeby ci się coś stało albo mi, żeby stało się coś podobnego do dzisiejszej sytuacji? Na prawę ci na tym tak zależy.
-Może? Co cię to interesuje?
-Czy już cię całkiem pojebało, czy jak rozumiesz, że jak Niall lub Alex się o tym dowiedzą może się  nam coś stać? Czy ty wogóle kurwa umiesz myśleć?
-Dobra, dobra przestań już. Przecież żartuję tylko! - Powiedziała lekko się uśmiechając.
Szczerze mówiąc to nie wiedziałam czy ona mówi w jakiś możliwy sposób prawdę. Jedną z jej cech było częste kłamanie więc nic nie było pewne, ale wolałam żyć w przekonaniu, że mówi mi prawdę.
Nie wiedziałam, czy ją przenocować czy wypuścić do domu. Dziś był piątek, a było już po 6. Postanowiłam nie iść dziś do szkoły. Była bym w niej  nie przytomna rodzice raz wrócą. Poszłam jeszcze zobaczyć w jakim stanie jest kuchnia. jedno krzesło było połamane. 
-Może znajdziemy jakąś wymówkę? -Zapytałam Danielle.
-Jasne. Ale zobacz jeszcze na to. 
-Choleraaaa. Powiem, że to Brian i już. Alee nie on się nei przyzna, może nie zauważą?
-Oby.
-Chodźmy na górę. -Powiedziałam do koleżanki i poszłam w stronę schodów.

Szybko weszłyśmy do mojego pokju szybko przeręciłam klucz w drzwiach. Teraz jeszcze bardziej dbałam o własne bezpieczeństwo.
-Idę wziąść prysznic.
-Ok. Pożyczysz mi coś na przebranie?
-Jasne weź sobie coś. -Po czym weszłam do łazienki.

Szybko wziełam prysznic. Zarzuciłam na siebie swoje ulubione dresy i zrobiłam również koka na czupku swojej głowy.

-To ja już jestem. - Powiedziałam, gdy wyszłam z łazienki.
-Co się stało z twoim telefonem? -Zapytała ciekawa Danielle, oglądając uszkodzony przedmiot.
-Nic wielkiego.
-Przecież widzę! -To jest prezent od twoich rodziców. -Nie masz jakiegoś inngeo na zastępstwo?
-Mam.. Chyba gdzieś muszę poszukać
-Wzięłam te ciuchy mam nadzieję, że się nie obrazisz? 
-Nie skąd przecież ci pozwoliłam. A teraz zmykaaj i ty wziąść prysznic.
Zeszłam na dół aby poszukać jakiejś komórki tymczasowej, aż do naprawy tej.
W tym czasie zrobiłam jeszcze zamówiłam pizze i cole. Chciałam nam zrobić jakąś kolację, ale lodówka świeciła pustkami więc nie miałam wyboru. W ciągu jakiś 25minut, odebrałam nasz fast food. Wręczyłam sprzedawcy papierek i sszybko zamknęłam spowrotem przekręciłam zamek w drzwiach. 
Gdy ją zjedliśmy była już prawie 7, więc można powiedziec, że to nie była kolacja, a śniadanie. Byłam zmęczona więc postanowiłam iść spać zieloonoka również.
Niby powieki same mi się zamykały, ale mózg nie był zmęczony lecz ciało tak. Więc postanowiłam leżeć z zamkniętymi powiekami.
 Słyszałam jeszcze jak mama wchodzi do domu i starała się robić to jak najciszej. Nigdy jej to nie interesowało czy idę do szkoły czy nie po prostu chciała być matką idealną choć jej się to zbytnio nie udawało.
 Na mnie przymykała oko wiedziała, ze pójdę do szkoły, bardziej pilnowała Briana niż mnie.

niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 9

*Niall's POV*


To co zobaczyłem przerosło moje oczekiwania. To było straszne. Zamarłem w bezruchu. Holly chciała tam biec, ale nie pozwoliłem na to. On trzymał broń w ręcę. Zabiłby je obie odrazu nie patrząc na to czy ktoś tu jest czy nie. Wiedziłałem już od jakiegoś czasu on bierze narkotyki, a w dodatku oddalił się ode mnie i od chłopaków. To było straszne, patrzeć jak twój najlepszy kumpel oddala sie od ciebie.
Postanowiłem pomóc jakoś Danielle. W końcu to nie jest wina ani Holly ani jej, że Alex się tu znalazł.
On stał się wręcz nieobliczalny. Nie wiedziałem, co zrobić. W końcu postanowiłem podejść do niego od tyłu.
-Holly zostań tutaj jak go obezwładnie wejdz po Danielle i idźcie do samochodu. Rozumiesz?
-Tak. Ale czemu mi nie powiedziałeś?
-Shiii, później ci to wyjaśnie.- Przejechałem moją ciepłą dłonią po jej. Czułem jak atmosfera narasta, więc postanowiłem już iść.
-Uważaj na siebie!- Po raz ostatni widziałem jej niską sylwetkę, która zniknęła, gdy pobiegłem za dom.
 Szczęście chyba dziś mi sprzyjało. bo tylnie drzwi było otwarte na rościesz. Weszłem po cichu, aby przypadkiem mnie nie usłyszał i nie zrobił jej czegoś.
On ją chciał zgwałcić. Nie mogłem na to dłużej patrzeć.
 Podbiegłem od niego i udeszyłem go z całej siły w dłoń, w której miał nabity pistolet. Alex złapał się za rękę widocznie z bólu, ale zaraz oddał mi cios. Dostałem w nos i to dosyć mocno, czułem jak ciurkiem wypływa z niego krew. Szybkim ruchem przetarłem ją.
Chciałem go uderzyć w prawy policzek ale nie trafiłem.Nie zdążyłem się zasłonić. Dosatałem z bliska, w klatkę piersiową. Czułem jak ogromna fala bólu przechodzi przez pierś i brzuch.
 I od razu odskoczyłem,  uchodząc przed kolejnym  ciosem Alex'a. 
Jednak role po jakimś czasie się odmieniły. To ja uderzałem go z wielką siłą. Jego twarz wyglądała na bardzo obolalą. Była cała obuchnięta z nosa sączyła się krew, miał rozciętą wargę i brew.
 Nigdy nie widziałem go w takim stanie. 
Holly już dawno wyszła stąd z Danielle.
 Jednak bałem się, bałem się, że przyszli tu jego nowi kumple i mogą im coś zrobić.
-Może już czas to wszystko zakończyć?
-Zabijesz mnie?
-No powiem ci, że nie wiem po tym wszytskim. Kurwa rozumiesz, że mieliśmy jechać do nas i wszystko obgadać?- Powiedziałem przytrzymując go przy ścianie. Jedna moja ręka przyciskała jego gardło a w drugiej trzymałem broń w razie nie chcianej sytuacji, która mogła się zdarzyć w każdej chwili.
-Co ci kurwa odbiło? Mój najlepszy kumpel wiesz kto nim był?
-A po co mi to wiedzieć?
-Ty nim byłeś i wszystko zjebałeś wszystko rozumiesz? Teraz jeszcze mniej ufam ludzią przez ciebie moje zaufanie do reszty paczki jeszcez bardziej zmalało. Umiesz wszystko spieprzyć.-Powiedziałem nieźle wkurzony kopiąc w wszystko co było w koło. 
Kuchnia była w masakrycznym stanie, a było to trzeba naprawić przed przyjazdem rodziców Holly do domu.
-Ja się stąd wynoszę spotkamy się nie długo. Nie musisz się o to martwić.-Powiedział Alex zabierając swoją spluwę i cwaniacko się do mnie uśmiechając.
-Zostałem z tym całym syfem sam. Kurwaa!- Wziąłem krzesło i rzuciłem je z ogromną siłą o podłogę. 
-Zadzownie do Joe.
Joe on jest tak jakby naszym służącym czy tak to można nazywać. Był nimi naszym kumplem ale zawsze był tym "chłopcem na posyłki". Nie miał z tym problemu więc tak zostało.
-Hej!
-Cześć coś się stało Niall?
-Jest taka sprawa jestem w Covent Garden. Wpadnij tu i ogarnij z kolegami, bo była tu mała bójka między mną a Alex'em. Później ci wszystko opowiemy.
-A dokładniej?
-Poznasz po moim samochodzie chyba gdzie to jest? 
-No też prawda to na razie.- Po tych słowach Joe się rozłączył.
Szybko dotarł na miejsce niemal po 20minutach już tu był. W tym czasie ja siedziałem z dziewczynami w samochodzie. Była tam tylko cisza, która mnie przerażała, ale gdyby nie ona byłbym męczony mnóstwem pytań ze strony dziewczyn. Może to nie była zupełna cisza Danielle, ona była w szoku po tym wszytskim co się stało. Została prawie zgwałcona, niby nie zrobił jej nic wielkiego kilka malinek, całował i obmacał. Ale zauważyłem na jej ręku jakąś ranę.
-Co to?
-Nic..
-To on ci to zrobił?-Kontynuowałem naszą rozmowę. Nie można tego było tak nazwać raczej wymiane zdań.
-Nawet jeżeli to on to co mu zrobisz? Póścisz go wolno jak dziś tu i tam?-Powiedziała poddenerowana Holly.

_______________________________________________________________
OGŁOSZENIE PARAFIALNE:

-JAK BĘDZIE OK.20 KOMENTARZY POJAWI SIĘ NASTĘPNY.

-NIE BĘDZIE MNIE W TYM TYG ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ W 

SOBOTĘ, JEŻELI BĘDZIE OK,20 KOM.

CHCIAŁAM WAM BARDZO PODZIĘKOWAĆ ZA 

KOMENTOWANIE I CZYTANIE MOICH WYPOCIYN NIE 

WIECIE ILE TO DLA MNIE ZNACZY.


DZIĘKUJĘ KOCHAM WAS ♥


czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 8

*Holly's POV*

Niall nic już nie powiedział tylko prowadził samochód w zupełnej ciszy. Przypomniałam sobie, po co miałam zejśc na dół.
-Niall...-Powiedziałam nie pewnie.
-Hmm? Coś się stało?- Zapytał zupełnie opanowany.
-Mój telefon.
-Aa prawie, zapomniałem. On, on się nie nadaje do użytku.
-Czemu?-Spytałam przerażona.-To był mój prezent od rodziców.
-Ekran się rozlał, ale karta jest cała.
-Ja ci go odkupię, albo dam swój.-Sięgnął do kieszeni po coś. Dał mi swój i mój telefon.- Zamień karty, ja kupię ci nowy i będziemy kwita?
-Ale nie musisz mi go kupować. Na prawdę.-Powiedziałam oddając mu jego telefon.
-Ale ja chcę. Rozumiesz? Zniszczyłem, go przez moją nie uwagę.-Powiedział to trochę z podwyższonym głosem.
-Zatrzymaj się!
-Co?!
-Zatrzymaj sie rozumiesz! Kurwa ja wysiadam!
-Nie Holly nigdzie nie wysiadasz. Rozumiesz? Jedziemy do mnie. Wyjaśnić sytuacje z Alexem, a później zrobisz, ze sobą co będziesz chciała. Wtedy będę miał w dupie co się z tobą dzieje!-Powiedział łapiąc mnie za nadgarstek i przyciągając do siebie.
-Zatrzymaj ten pierdolony samochód, zawieź mnie do domu, albo wysadź tu!
-Nie mogę.
*Usłyszałam, że telefon dzwoni.*
-Tak?Kurwa co, już tam jedziemy w zostańcie w domu jakby tak się pojawił to dajcie znać narazie.-Niall po tej rozmowie, był bardzo wkurzony. Po rozmowie rzucił telefon i ruszył z piskiem opon.
-Jedziemy do twojego domu dumnna?!
-Ale co się stało?
-Nie ważne. Dzwoń do brata czy go tam przypadkiem nie ma.
-Ykhmm telefon?
-Weź mój i dzwoń.
-Dobrze spokojnie.
*Wzięłam jego telefon i zadzwoniłam do Briana*
-Nie odbiera.
-Cholera!
Niall jechał z jeszcze większą prętkością.
-Mogę wiedzieć co się stało i nagle śpieszy ci się do mojego domu?
-Nie! Kurwa rozumiesz nie i już.-Powiedział to z ogromną wściekłością.-Co za suka.-Powiedział o kilka tonów ciszej, choć byłam wstanie to usłyszeć.
 Zabolało mnie to już kolejny raz nazwał mnie suką, ale ja nią nie jestem. Nie chciałam, nie miałam siły już nic powiedzieć. Dziś już kolejny raz przez niego płaczę, niech ten zły sen się już skończy mam tego dość. Przez jakiegoś chłopaka, którego praktycznie nie znam płaczę.
 Przecież to może zdawać głupie, ale jestem bardzo wrażliwą osobą. Nie miałam ochoty patrzeć na niego, cały czas patrzyłam za okno, które znajdowało się po stronie pasażera.
Droga dłużyła się niemiłosiernie. Miałam ochotę wyjść z tego auta jak najszybciej i już nigdy, nie zobaczyć jego zakłamanej twarzy.
Nigdy mnie nikt nie skrzywdził, tak przez słowa jak ona, nigdy i to tylko w ciągu kilku godzin.
Mam nadzieję, że już nigdy nasze drogi się nie spotkają. Nie wygląda na takiego jaki jest to jakieś okropne. To wszystko toczy się tak szybko. Spojrzałam na zegarek, który miałam na lewej ręcę była godzina 5, zaczęło się rozjaśniać. Nastąpił nowy dzień. Nie miałam ochoty go tak rozpoczynać jak to się stało.
Gdy dojechaliśmy na miejsce Niall niemal wybiegł z samochodu w stronę mojego domu, nie wiedziałam o co chodzi. Zrobiłam to samo, ale potykając się o swoje nogi. Nigdy nie byłam dobra z sportu tym bardziej z biegania.


*Niall's POV*
Przyspieszyłem gdy usłyszałem z ust Holly, że jej brat nie odbiera. A jeżeli on tam jest?
-Mogę wiedzieć co się stało i nagle śpieszy ci się do mojego domu?
-Nie! Kurwa rozumiesz nie i już.- Odpowiedziałam, bardzo wkurzony na całą to sytuację. Po co pyta?
-Co za suka.-Powmyślałem, później zorientowałem się, że chyba powiedziałem to na głos.
Może tego nie słyszała. Byłoby o wiele lepiej.
Nic już nie powiedziała, po tym jak na nią tak naskoczyłem. Przynajmniej nie musiałem się tłumaczyć po co jedziemy do niej do domu.
Nie wiem czemu nazwałem ją suką po raz kolejny.
Czasem się po prostu tak zachowuje, nic na to nie poradzę. Może nie wygląda jak one, bo wydziałem już nie raz dziwkę, więc wiem jak one wyglądają nawet po pracy i da się rozpoznać.
Chciałbym dokładnie poznać jej życie. Nie uczęszaliśmy do tej samej szkoły więc może dlatego jej wogólnie nie kojarzyłem znikąd. Nie była też raczej typem imprezowiczki przynajmniej tak mi się zdawało.
Gdy dojechaliśmy na miejsce odrazu bez zastanowienia pobiegłem do domu, aby zobaczyć czy jest tam Alex lub Brian, to co zobaczyłem przerosło moje oczekiwania...

środa, 24 lipca 2013

Rozdział 7



TERAZ TRUDNIEJSZE ZADANIE DLA WAS 


20 KOMENTARZY I NASTĘPNY ROZDZIAŁ


 MAM NADZIEJĘ, ŻE DACIE RADĘ?


____________________________________________________

*Holly's POV*

Wtedy zaczęła się wielka walka pomiędzy nimi. Alex szybko podbiegł do Niall'a i ciemnego blodyna, który był z nim. Nie bał się ich. Widać było, że miał przewagę nad nimi. Mój strach przeważał nad tym czy ja i oni przeżyją.

 Ciot zadawane przez przeciwnika były o wiele silniejsze od ich. Co by było ze mną? Zrobiłby tak jak obiecał, czy  może zabił? Nie wiedziałam tego, ale strasznie się bałam. Chciałam z tamtąd uciec. 
Mike spojrzał na mnie, tak jakby chciał powiedzieć "będzie dobrze. Zostań".
 Nie wiedziałam co zrobić. Zostałam patrzyłam dokładnie jak to się potoczy. Niall został popchnięty przez Alex'a w stronę szafy przez co z dużą szybkością uderzył w nią.
 Lutro, które było na jednych drzwiach pękło. Szybko do niego podbiegłam i chciałam pomóc wstać. Ale on, popchnął mnie przez co upadłam, uderzając głową o podłogę.
 Słyszałam tylko jakieś krzyki i bieganie. 
Gdy się ocknełam otworzyłam oczy i szybko usiadłam. Mike trzymał Alexa, a Niall coś do niego mówił, ale nie wiedziałam co. 
Do pokoju wbiegł mulat.
-Gliny tu jadą!- Wykrzyczał, bardzo wystraszony.
-Jaką ty masz kurwa pewność, że oni jadą tu?
- Byłem na dworzu i jakaś starsza babka stała przed domem i dzwoniła.
-Nie mógłeś niczego zrobić?
-Próbowałem, chciałem zabrać jej telefon, ale jej syn wyszedł.
-I?
-Nawet nie wiesz, kto to jest. 
-Kto?
-Ron.
-Uuu widzę, że chłopcy wystraszyli się zwykłego palanta.- Powiedział pewnien siebie Alex.
-Zamknij się i nic się nie odzywaj. Dokończymy to kiedy indziej chyba, że spotkamy się u nas.
-A teraz to no tylko wasz dom?
-Nie powiedziałem tak sukinsynie więc się zamknij, bo to się robi śmieszne.
-Zmieniłeś się wiesz, Niall?
-Ha, ha ja? Spójrz na siebie nikt nie jest po twojej stronie. Jak widać.
-Niestety tak bywa. Będą tego jeszcze żałować zobaczysz.
-Zbierajmy się może i nic już nie mówcie dobra?
-Jasne, jasne.

Mike wstał z Alexa i zarzucił rękę na ramię blondyna. Mieli już wychodzić, gdy nagle przypomnieli sobie o mnie.

-Idziesz z nami, czy zostajesz?-Zapytał mulat.- Tak wogóle jestem James miło mi.-Uśmiechnął się i podał mi dłoń na przywitanie.
-Ja jestem Holly.
-To tak przy okazji ja jestm Mike ale pewnie już się zorientowałaś?
-Tak, tak.- Uśmiechnęłam się przyjacielko.

Niall stał przy drzwiach, zamykając dom, gdy pod dom podjechał radiowóz. Wysiadło z nich dwóch  mężczyzn średniego wzrotu i ubrani w mundury słóżbowe.

-Dzień dobry.-Powiedział jeden z nich.
-Dobry wieczór.-Odpowiedzieliśmy niemal równocześnie.
-Coś się stało, że państwo tu przyjechali?-Zapytał głupio James po czym został kopnięty przez Niall'a i szturchnięty przez Mike'go.
-Zostało zgłoszenie, że tu się coś dzieje i dochądzą stąd dziwne krzyki.
-Stąd? Może państwo pomylili domy czy ulice?
-Nie niestety nie. Ale ja was znam.
-Tak? Może pan rozwinąć swoją wypowiedz?
-Dobrze, to my może już pójdziemy?-Powiedział Mike żeby uratować jakąś nie potrzebną kłótnie z władzą.
-Nie wiem, Luke może powinniśmy sprawdzić ten dom?-Powiedział jeden z policjantów.
-Dajmy sobie spokój. Ale obiecuję, że jeżeli będzie jeszcze jedno zgłoszenie to przeszukamy was i cały dom. Zrozumiano?
-Tak.-Powiedział niepewnie Niall.

Alex ulotnił się wcześniej. To było dziwne, że jemu się to tak szybko udało. 

-No jedziecie z nami czy twoim samochodem?-Zapytał James jakby chciał coś zasugerować.
-Nie wiem Holly?
-Mi to obojętne.- Nie wiedziałam kompletnie co odpowiedzieć.
-To jedziemy osobno.
-Tylko się pośpieszcie, bo Alex pewnie jest już na miejscu.
-Dobra, dobra. 

Mike i James odjechali a my tylko patrzyliśmy jak samochód się oddala.

-Jedziemy?-Zapytał Niall patrząc się na mnie z zaciekawieniem.
-Tak możemy jechać.- Moje ciało ogarnęła fala zimna.
-Zimno ci?
-Może trochę, wytrzymam.
-W samochodzie mam bluzę. Poczekaj.
Blondyn szybko pobiegł do samochodu i wyciągnął z niego szarą bluzę.
-Proszę załóż.-Dał mi ją i wyszczerzył swoje miałe zęby.
 Odwzajemniła uśmiech i założyłam jego bluzę. Była przesiąknięta papierosami i zapachem jego perfum. 
-Palisz?- Zapytałam znienacka.
-Czasem, a skąd takie pytanie?
-Tak jakoś.
-No powiedz!- powiedział szorstko i prawie krzycząc na mnie.
Powoli miałam dość jego wybuchów złości ale nie mogłam nic zrobić. Wiedział o mnie wszystko. Wiedział gdzie mieszkam, jak się nazywam, do której szkoły chodzę. Nie chciałam wplątywać w to rodziny.
-Po prostu twoja bluza jest przesiąknięta tym zapachem, więc pytam.- Powiedziałam patrząc w okno.

________________________________________________________

Moim zdaniem rozdział taki sobie. Zawsze może być lepiej ale mam nadzieję, że wam się choć trochę spodobał :) 


niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 6

Przepraszam was, bardzo, że musieliście tak długo czekać na następny rozdział.
Niestety nie miałam czasu go napisać.
JAK POD TYM ROZDZIAŁEM, BĘDZIE 10 KOMENTARZY DOPIERO WTEDY POJAWI SIĘ NASTĘPNY. (TAKI MAŁY SZANTAŻ)


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

__________________________________

Poszedłem do kuchni aby cos zjesc, ale zauwazylem cos dziwnego. Postanowiłem wyjść, na podwórko i zobaczyć czy ktoś się tam nie kręci. Zostawiłem otware drzwi, aby się przypadkiem nie zatrzasnęły. Zobaczyłem jakąś sylwetkę, która prześlizgneła się gdzieś po ogrodzie. Nie byłem w stanie określić czy to był człowiek, czy też może nie. Bałem się, że mógł to być Alex.
Obszedłem dokładnie ogród oraz zrobiłem kilka okrążeń wokół domu i nikogo ani niczego nie znalazłem. Gdy postanowiłem, zrobić ostatni obchód wokół domu usłyszałem straszny krzyk wołający o pomoc. 
To była Holly.
Moje myśli błądziły wiedziałem tylko jedno, że nie mogę pozwolić aby on coś jej zrobić. Sięgnąłem do kieszeni aby wyjąć pistolet, ku mojejmu zdziwieniu nie było go tam.
-Cholera zostawiłem go w salonie-Byłem mega wkurzony na samego siebie. Narażam ją na coś czego sobie nie będę potrafił wybaczyć. Jeżeli on ją dotknie przysięgam, że go zabiję na miejscu.
 Będzie skurysyn błagał mnie o litość. 
Pobiegłem do tylnich drzwi, którymi wychodziłem, ale były zamknięte. Próbowałem je wyważyć ale nie dało się były zamknięte na klucz. Tak samo było z frontowymi. 
Nie wiedziałem co zrobić. Szybkim krokiem poszedłem do samochodu.
-Uffff - odetchnąłem z ulgą.-Jest, naładowany. Jeszcze teraz muszę, się do niej jakoś dostać.

*Holly's POV*


Musialam zejsc na dol, bo Niall po rozmowie z moim bratem nadal mi go nie oddal. Chciałam wyjść z pokoju, gdy usłyszałam, że ktoś wchodzi po schodach.
-Niall?-Zapytałam nie pewnie.
-Nie, Skarbie.- Usłyszałam i zobaczyłam wyłaniającego się na schodach wysokiego szatyna. -Dziś się zabawimy skarbie, zapamiętasz te noc na całe życie.- Powiedział przybliżając swoją twarz do mojej, gładząc przy tym wewnętrzą strone mojego uda.
Przełnkęłam tylko głośno ślinę i z całej siły uderzyłam go w prawy policzek. 
Jego głowa odwróciła się bardzo szybko w lewą stronę, prawy policzek szybko się zaczerwienił. Bardzo szybko mogłam pożałować, tego co zrobiłam. 
Zostałam pociągnięta na ziemię, za włosy. Upadłam uderzyłam się głową o półkę, która znajdowała się na korytarzu. Poczułam ogromny ból, który pulsował w mojej głowie.
Alex pociągnął mnie za sobą, przez co musiałam wstać i iść za nim, chciałam się wyrwać z jego uścisku, ale wystarczyło, że lekko pociągnęłam, a on wzmacniał uścisk na mojej dłoni. Gdy weszliśmy do sypialni, pchnął mnie na łóżko. I zaczął zdejmować spodnie. Gdy został tylko w T-shirt'cie i bokserkach zaczął rozrywać moją koszulkę.
Zaczęłam krzyczeć z całych sił jakich miałam w sobie. Poczułam, że Alex przyłożył mi pistolet do skroni.
-Albo się zamkniesz suko albo już nigdy nie zobaczysz Niall'a i twoje życie będzie tak codziennie wyglądać. Będziesz mi robiła laski kilka razy dziennie więc ci się to spodoba.
Czułam obrzydzenie. Moje wspomnienia z 3 lat wstecz powróciły. Czułam się jakby to działo się znowu, historia się powtarza. Tylko, że ja byłam starsza i był to kto inny, a nie Daniel. Najgorsze było to, że znów powróciło obrzydzenie do samej siebie. Tam gdzie mnie dotykał, po prostu chciałam, pozbyć się tego brudu, ale nie mogłam. Leczyłam się po tym 2 lata. Teraz to się powtarzało znowu. Moje wspomnienia przybrały na wadze. Wszystko pamiętałam dokładnie, bardzo dokładnie.

*Niall's POV*


Gdy próbowałem jakoś dostać się do domu. Zauważyłem, że pod dom przyjechał bardzo dobrze znany mi czarny Jep. Wyskoczyli z niego James, Mike i Sam. 

-Co wy tu robicie? -Spytałem dosyć zdziwiony. Nie spodziewałem się tu ich.
-Teraz nie czas na wyjaśnienia. -Powidział Sam.
-Alex już tu jest? 
-Noo jak widać chyba, bez powodu się nie dobijam jak pojebany do tych drzwi. Co?
-No też prawda, może chcesz żebyśmy ci pomogli? -Zapytał głupio James.
-Nie nie musicie możecie stąd odjechać. A skąd wy wiecie, że on tu?
-Nie ważne, trzeba jej pomóc.
-Niall, dziwkę dla ciebie będziemy ratować więc nie wiem jak ty nam się stary odwdzięczysz.-Nie słuchałem już ich najważniejsze dla mnie było bezpieczeństwo Holly i nic więcej
Po jakiś 5 minutach drzwi były wywarzone. Szybko wbiegłem do domu, aby jej szukać. Chłopcy też wbiegli zaraz po mnie i zaczeli przeszukiwać wszystkie pomieszczenia. Poprosiłem, aby zachowywali się cicho, ponieważ on mógł nas usłyszeć i jej coś zrobić.
Postanowiłem z Mike iść po cichu na góre, byłem pewny, że dam sobie sam z nim. Był z byt uparty aby odpuścić więc musiałem się zgodzić..

*Holly's POV*


Usłyszałem dzwięk samochodu. Bałam się, że Niall mnie tu zostawił z nim samą. Zaczął mnie całować po szyji i przykryzać płatek mojego ucha. Bałam się, jak nigdy do tąd. Usłyszałam, że coś ktoś wchodzi do domu. Miałam na dzieję, że to ktoś kto mi pomoże. Byłam cała zapłakana i roztrzęsiona. Do pokoju wbiegł Niall wraz z jakimś wysokim i zgrabnym, chłopakiem. Wtedy zaczęła się wielka walka pomiędzy nimi...


_____________________________________________

PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI :(